Opublikowany w ?Rzeczpospolitej" artykuł dotyczący porodów domowych, nie dostarczył, ku naszemu rozczarowaniu, żadnych nowych, wiarygodnych informacji, ani nie zaprezentował nowego punktu widzenia, dzięki którym polscy rodzice mogliby dokonywać bardziej świadomych wyborów odnośnie miejsca narodzin dziecka. Umocnił jedynie i tak już silnie w Polsce zakorzenione stereotypy i uprzedzenia na temat tej formy porodu.
Już w podtytule autorka prezentuje fałszywą opozycję, według której wybór między porodem w domu, a porodem w szpitalu, jest wyborem między osobistym komfortem rodzącej, a bezpieczeństwem medycznym. Jednocześnie przywoływany jest przykład Holandii, Niemiec i Wielkiej Brytanii, w których poród domowy jest refundowany. Czyżby rządy tych krajów rozmyślnie narażały życie i zdrowie swoich obywateli, fundując im niebezpieczny (ale bezpłatny) poród w domu? Autorka artykułu nie wspomniała o tym, że decyzja o włączeniu porodu domowego w cały system opieki nad matką i dzieckiem i finansowaniu tej formy porodu w wymienionych krajach oparta została na wiarygodnych doniesieniach naukowych. Publikowane w ostatnich latach badania, z których ostatnie obejmuje ponad pół miliona kobiet, wskazują, że w przypadku kobiet w ciąży niskiego ryzyka, przyjmowany przez doświadczoną położną poród w domu jest równie bezpieczny, jak ten przebiegający w szpitalu. Dodatkowo bezpieczeństwo porodu domowego wzmacniane jest dobrą współpracą między położnymi domowymi a szpitalami, a także pozytywnym stosunkiem lekarzy do tej formy opieki nad kobietą i dzieckiem. Nie jest natomiast tak, jak twierdzi Pan prof. Jan Kotarski, że nad bezpieczeństwem rodzących kobiet w Holandii czuwa karetka stojąca pod domem. Można to zaliczyć do ?obstetric legends" które, podobnie jak ?urban legends", wciąż są powtarzane, pomimo że nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Legendę o karetce pod domem skomentowało już nawet holenderskie Królewskie Stowarzyszenie Położnych w oświadczeniu, które publikujemy na naszej stronie. Jeśli uznamy więc, że jednak kosztowne karetki nie stoją pod domami Holenderek, to okaże się, że bogata Holandia wybrała tani i efektywny model opieki. Kobietami w porodzie fizjologicznym opiekują się tam położne, co jest wariantem najtańszym, natomiast z droższej oferty klinik, szpitali i lekarzy korzystają te kobiety, u których stwierdzono czynniki ryzyka i które potrzebują bardziej specjalistycznej opieki. W biednej Polsce wiele całkowicie zdrowych kobiet rodzi zdrowe dzieci w klinikach o najwyższym stopniu referencyjności.
Drugim, często powtarzanym pseudoargumentem przeciwko porodom domowym, który znalazł się w artykule, jest nieprzewidywalność procesu porodu. Tutaj znów można sięgnąć do badań naukowych, które wykazały, dlaczego poród w domu jest bezpieczny. Po pierwsze, położne niezwykle starannie kwalifikują do porodu domowego, odsiewając pacjentki ze stwierdzonymi czynnikami ryzyka. Po drugie, koncentracja uwagi położnej na jednej rodzącej, uważna obserwacja, nie zakłócanie porodu niepotrzebnymi interwencjami, powodują, że potencjalne zagrożenia są rozpoznawane bardzo wcześnie. Dzięki temu, decyzja o transferze do szpitala zapada w momencie, gdy do wystąpienia prawdziwego zagrożenia jest jeszcze daleko. Autorka bez komentarza pozostawia zdanie, że polskie szpitale niechętnie zabezpieczają domowe narodziny. A przecież właśnie taka postawa zagraża bezpieczeństwu rodzącej i jej dziecka - położna pozostaje bez specjalistycznego zaplecza w sytuacji tego wymagającej. A niechęć lecznic jest po prostu nie wywiązaniem się z obowiązku udzielania pomocy medycznej w sytuacjach nagłych.
Rodzice decydujący się na poród domowy kierują się dużo bardziej złożonymi motywacjami, niż tylko dbałość o swój komfort. Chcą, żeby ich oczekiwania były respektowane, chcą uniknąć niepotrzebnej rutyny i interwencji medycznych, chcą niezakłóconego pierwszego kontaktu z dzieckiem, który jest rzadkością w szpitalach, chcą zindywidualizowanej opieki położnej, którą poznali jeszcze w czasie ciąży. Ci rodzice wiedzą, że poród, który jest dobrym doświadczeniem dla matki, jest też najlepszym startem w życie dla dziecka.
Profesorowie odpowiedzialni za kształt opieki okołoporodowej zamiast dzielić się swoimi uprzedzeniami na temat porodu domowego, straszyć konsekwencjami i patologią powinni raczej zaangażować się w działania, które spowodowałyby, że polskie szpitale stałyby się bardziej przyjazne dla kobiet i ich dzieci, a porody domowe tak samo dostępne, jak porody w szpitalu.
Anna Otffinowska, Urszula Kubicka-Kraszyńska, Fundacja Rodzić po Ludzku
My, położne nie "prowadzimy porodów" - my towarzyszymy kobietom. Jesteśmy "łodzią ratunkową", zawsze przy nich, ale "pływać" muszą kobiety same.
Ines Junge, położna, Drezno