Opowieści porodowe
Narodziny Leonii
We wtorek pomachałam mężowi na pożegnanie i wysłałam na wczasy nad polskie morze z tatusiem do spa, żeby odpoczął przed zbliżającymi się obowiązkami. Poszłam do pracy, a wieczorem umówiłam się z położną w szpitalu, żeby podpisać umowę i pogadać o tym, jakie mam oczekiwania wobec niej przy porodzie.
Poród może być FANTASTYCZNY i nasz taki był
Szyjka jest jak kwiat, który rozkwita
Podobno poród często zaczyna się po nieprzespanej nocy. Poprzedniej nocy spałam już bardzo głęboko, kiedy mąż z krzykiem wyskoczył z łazienki. Zepsuł się kran i nie można było zatrzymać strumienia gwałtownie lejącej się wody. Walczyliśmy dłuższą chwilę z opornym zaworem, szukając jednocześnie telefonu do całodobowej pomocy hydraulicznej... To wszystko, na czele z nagłym wyrwaniem ze snu całkowicie wytrąciło mnie z równowagi. Jeszcze długo nie mogłam zasnąć. Nie mieliśmy pewności, czy kran jest dobrze zabezpieczony i denerwowałam się tym, że gdyby tak przyszło jechać do szpitala, bałabym się zostawić puste mieszkanie.
Czułam, że to jest coś pięknego!
Poród zaczął się oczywiście w jedyny dzień, w który nie powinien. Akurat przyjechali do nas znajomi z którymi spędziłam cały dzień, odmawiając sobie codziennej popołudniowej drzemki, po czym poszliśmy na zakupy, a na koniec na spotkanie w większej grupie przyjaciół.
Najpiękniejsze wydarzenie w moim i męża życiu
Gdy zgłosiłam się do szpitala, lekarz stwierdził u mnie rozwarcie na 4 palce i zostałam przyjęta na porodówkę ok. 9 rano. Nie odczuwałam skurczy, została podłączona pompa oksytocynowa. Lekarz przebił mi pęcherz, stwierdził, że płyn owodniowy jest czysty. Monitorowana byłam KTG, skurcze zaczęły być odczuwalne. Położna pozwoliła mi na zmianę pozycji, skurcze w pozycji kucznej, miałam udostępnioną piłkę, odczuwałam silne bóle krzyżowe, mąż masował mi plecy.
Â
Mimo różnych zastrzeżeń mam poczucie, że mnie i mojego syna potraktowano po ludzku
Postanowiłam napisać do Państwa list, mój syn urodził się martwy. Poród w takiej sytuacji jest doświadczeniem strasznym, traumatycznym i zostaje w głowie do końca życia. Mam wielką nadzieję, że przy okazji tej akcji, powiecie Państwo także o nas, o tym jak się traktuje takie mamy jak my, jakie są nasze potrzeby i jak można by nam pomóc, żeby w tej ogromnej tragedii było nam choć trochę lżej, żebyśmy mogły godnie urodzić nasze dzieci.
Więcej: Mimo różnych zastrzeżeń mam poczucie, że mnie i mojego syna potraktowano po ludzku
Brak wrażliwości
Nie było akcji serca u płodu
Zdecydowaliśmy się na dziecko świadomie, czekaliśmy na nie z miłością, mieliśmy oboje po 27 lat, obydwoje wykształcenie wyższe, ja w trakcie pisania doktoratu. Nasza radość była ogromna, gdy się udało, choć ja - zdecydowana racjonalistka - wiedziałam, że to dopiero początek drogi i może być różnie. Ciąża rozwijała się jednak prawidłowo, w 8 tyg. na USG serduszko pięknie biło i zaczęłam wierzyć, że wszystko skończy się szczęśliwie i za 7 miesięcy zostaniemy rodzicami. Pod koniec 14 tygodnia ciąży miałam mieć kolejną wizytę u lekarza razem z USG. Kilka dni wcześniej zaczęłam plamić, strasznie się wystraszyłam, natychmiast pojechałam do lekarza prowadzącego.
W szpitalu wiele się zmieniło
Pierwszy poród sprzed trzech lat wspominam jak koszmar. Rodziłam przez cesarskie cięcie. Kazano mi paradować nago po izbie przyjęć, chodzić z cewnikiem (gdzie chodzili także odwiedzający) po schodach na salę operacyjną. Niemiły personel. Zero informacji o stanie zdrowia moim i dziecka. Odrapane ściany. Leżałam sama na sali (z powodu przeziębienia), zdarzało się, że mocz przelewał się z cewnika, nie dostawałam posiłków, bo o mnie zwyczajnie zapominano. Musiałam sprzątać po sobie, myć umywalki, ścielić łóżko.
Indukcja porodu, poród i jego skutki
Strona 1 z 3

Opowieści porodowe



