Indukcja porodu, poród i jego skutki

W 39. tygodniu ciąży lekarze postanowili przeprowadzić u mnie indukcję porodu bez pytania mnie o zgodę. Fakt ten tłumaczyli dużą szacowaną wagą dziecka (4 kg).

Do preindukcji zastosowano lek o nazwie cytotek, który spowodował ?jedynie" 11 godzin skurczów bez dalszego efektu. Lekarze zasugerowali, że lepszy efekt przy wywoływaniu przyniósłby żel o nazwie prepidil, z tym, że trzebaby go samemu zakupić w aptece.

Następnego dnia po samoczynnym odejściu wód płodowych (o godz. 1.30 w nocy) zastosowano indukcję skurczów oksytocyną, która wywołała najpierw słabsze, a po ok. 6-ciu godzinach mocniejsze i regularne skurcze. Ogółem poród, od momentu odejścia wód płodowych, trwał 18 godzin. Dopiero po tym, z powodu braku postępów w II fazie, zdecydowano się na cesarskie cięcie, dzięki któremu o godzinie 19.45 przyszła na świat moja córka.

Lekarze zdecydowali o CC dopiero wówczas, gdy byłam już całkowicie wyczerpana bólami porodowymi, jak i bólami kręgosłupa (mam zwyrodnienie w odcinku lędźwiowym i piersiowym, o czym wielokrotnie uprzedzałam lekarzy i położną).

Kilkanaście godzin wysiłku porodowego (głównie w pozycji leżącej), w czym 3 godziny bólów partych, nie było obojętne dla mojego kręgosłupa, czego skutkiem jest translokacja jądra miażdżystego. Obecnie jestem w `trakcie` intensywnej i kosztownej rehabilitacji.

Przez pierwsze 3 tygodnie po porodzie, kiedy nie było żadnej poprawy mojego stanu, dzieckiem i mną musiał opiekować się mój mąż.

Przy okazji dodam, że na rehabilitację refundowaną przez NFZ nie mogę, niestety, liczyć, gdyż najbliższe wizyty u lekarzy rehabilitantów w placówkach państwowych są dopiero w czerwcu.

Czy istnieje jakakolwiek szansa na odszkodowanie czy zwrot kosztów za rehabilitację ze strony szpitala?

Po cesarskim cięciu nie podano i nawet nie pokazano mi dziecka. Nie zostałam również poinformowana o stanie jego zdrowia i płci. O punktacji Apgar dowiedziałam się przez przypadek przy okazji rozmów pomiędzy lekarzami, przeprowadzającymi zabieg.

1. Personel

Położne podczas porodu

Opieka ?z prawdziwego zdarzenia" podczas porodu, jak i po nim, zapewniona jest jedynie za dodatkową opłatą (indywidualna opieka przez kilka godzin bezpośrednio po CC - 250 PLN, położna podczas porodu to koszt 1000 PLN).

Lekarze podczas porodu

W czasie bardzo niedelikatnego badania szyjki macicy podczas pierwszej fazy porodu usłyszałam od lekarki następujący komentarz: ?Jeśli się pani nie podoba badanie szyjki, to trzeba było do USA na cesarkę na życzenie polecieć..."

Jak również ze strony tej samej pani doktor, przy braku postępów w rozwarciu szyjki podczas pierwszej fazy porodu (w kilka godzin po odejściu wód płodowych): ?Jeśli tak dalej pójdzie, to wróci pani na patologię". Na moje stwierdzenie, że to niebezpieczne tyle czasu czekać po odejściu wód, usłyszałam, iż (...) ?teraz wszystko jest niebezpieczne, również wyjście na ulicę" (...)

2. Miejsce porodu

Jedna z płatnych, ?indywidualnych" salek porodowych jest ?przechodnia", co powoduje częste ?wycieczki" personelu medycznego i salowych. Brakuje nawet parawanu, który zapewniłby odrobinę intymności rodzącej (płacącej za salkę).

Bezpłatna sala porodowa przypomina ?zimną", ?sterylną" salę operacyjną. Stanowiska dla rodzących oddzielone są jedynie niewielkimi ściankami, zza których słychać każdy odgłos.

3. Opieka położnicza po porodzie

Jedynie niektóre pielęgniarki z oddziału położniczego wykazywały zainteresowanie pacjentkami, odpowiadały chętnie na pytania, pokazywały jak pielęgnować noworodka. Większość robiła to z ogromną niechęcią i widocznym brakiem powołania do zawodu.

4. Opieka pediatryczna

Lekarz pediatra, przychodzący codziennie na obchód, nie komentuje stanu zdrowia dziecka. Podaje leki bez uprzedzenia rodziców, jaki lek został podany i na co ma działać (o tym, że dziecko przyjmuje luminal przy żółtaczce i jakiego rodzaju jest to lek, dowiedziałam się po 2 dobach od rozpoczęcia podawania go - dopiero, gdy zaniepokoiłam się ospałością i apatią córki).

Dodam, że ważenie dziecka wykonują pielęgniarki w okolicach 9-9.30 rano, po czym sugerują, by dziecka nie ubierać, gdyż za chwilę nadejdzie lekarz pediatra. ?Chwila" ta niejednokrotnie przeciągała się do 2 godzin, podczas których dzieci nie ubrane oczekiwały na badanie.

5. Higiena i warunki sanitarne

Podłogi na oddziale położniczym podczas mojego pobytu tam były myte tylko dwukrotnie w ciągu tygodnia.

W toaletach brudne podkłady poporodowe wysypywały się z koszy na śmieci i często brakowało papieru toaletowego.

Ponadto na porodówce nie ma toalety i łazienki. Jedyna możliwość skorzystania z toalet i pryszniców podczas długiego porodu jest na oddziale położniczym (2 prysznice, z czego 1 bez zasłonki, oraz 2 kabiny toalet na ok. 20-25-osobowy oddział + rodzące!). Stwarza to bardzo niekomfortowe warunki, zarówno dla rodzącej, jak i dla położnic.

6. Wyjście ze szpitala

W dniu wyjścia ze szpitala, dopiero o godz. 15.30 otrzymałam wynik poziomu bilirubiny dziecka, który zezwalał na wypis ze szpitala po przebytej żółtaczce. Natomiast o godzinie 17.00 usłyszałam komentarz od pani doktor, że potrzebne jest moje łóżko i mogę pojechać do domu taksówką, czy też poczekać na męża (i ubranie dla dziecka i dla mnie!) na korytarzu przy windzie, gdyż wypisy są generalnie do godz. 14.00 (!!!) i że nie mam już prawa przebywać w salce...

Magdalena z Warszawy

Poród odbył się w kwietniu 2006 roku w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie, ul. Kasprzaka 17.

Kampania Te słowa zostaja w nich na zawsze

Zorganizuj pokaz filmu

Galeria zdjęć

mundra okładka