Położna oddychała razem ze mną

Agnieszka jest moim trzecim dzieckiem. Syna i córkę rodziłam 13 i 12 lat temu, i nie mam zbyt miłych wspomnień. Dlatego też okropnie, wręcz panicznie bałam się tego porodu. Aby dodać mi otuchy mój mąż postanowił, że będzie uczestniczył w porodzie. Poczułam ogromną ulgę, że nie będę sama w takiej chwili.

Gdy zaczęły się bóle ze spokojem pojechaliśmy do szpitala. Pomimo okropnych skurczy co 2-3 min, lekarz na Izbie Przyjęć po niezwykle bolesnym badaniu stwierdził, że jest dopiero 2 cm rozwarcia. Poszeptał coś pielęgniarce na ucho i wysłał mnie na KTG. Byłam przerażona, gdyż podobną sytuację miałam, gdy rodziłam syna. Poród skończył się cesarskim cięciem z powodu ?zagrażającej zamartwicy". Poszliśmy z mężem na oddział. KTG było wykonywane na ogólnej, szarej sali, gdzie były 4 rodzące. Mój mąż poszedł na salę rodzinną i tam na mnie czekał. To było strasznie długie pół godziny, i choć personel był przemiły, to widok pozostałych rodzących napełniał mnie coraz większym strachem.

Po KTG przeprowadzono mnie na salę porodu rodzinnego. Weszłam w inną bajkę. Kolorowe ściany, kanapa, fotele, obrazki na ścianach, jak w domu... Możliwość zrobienia herbaty. Byłam w szoku, rozpłakałam się. Kolosalna różnica. Przyszła położna. ?Dzień dobry, jestem Joasia" (moja imienniczka). Zaraz się zajmiemy rodzeniem maluszka". Wysłała męża po wodę do picia dla mnie, a ja już nie miałam czasu myśleć o bólu. Zmiana pozycji, przysiady, prysznic, monitoring. To było troszkę jak musztra w wojsku. ?Pokaż się Joasiu, żebyśmy czegoś nie przegapiły". Z każdym kolejnym centymetrem rozwarcia położna sugerowała inne pozycje. Cały czas towarzyszył mi mąż. Gdy zaczęły się bóle parte (wcześniej ćwiczyliśmy czy umiem przeć) to pani Joasia nadawała tempo i oddychała razem ze mną. Urodziłam Agnisię po 2 godzinach od przybycia do szpitala, była sina i wymęczona, miała syndrom dziecka przenoszonego choć poród był 10 dni przed terminem.

Myślę, że wszystko dobrze się skończyło, gdyż urodziłam ją błyskawicznie. Leżąc na sali ogólnej na pewno męczyłabym się dużo dłużej. Pani Joasia - położna, która zajęła się w tak troskliwy sposób mną i moim mężem, który niewiele na temat porodu wiedział, pomogła mi niezwykle szybko i sprawnie urodzić dziecko, w ciepłym, przytulnym pokoiku. To było niesamowite przeżycie. Z żalem myślę o tych kobietach, które nie mogą skorzystać z porodu rodzinnego, z pięknej kolorowej sali, i oczywiście z tak fachowej pomocy położnej! Miałam wielkie szczęście, że mogłam coś takiego przeżyć. Mam nadzieję, że już niedługo każda kobieta będzie miała szansę urodzenia swojego maluszka w ciepłej, rodzinnej atmosferze, wśród przyjaznych ludzi!

Joanna

Poród odbył się 05.2006, w Szpitalu Miejskim we Włocławku, ul. Wieniecka

Inspiracje

Przyszli rodzice powinni mieć możliwość przygotowania się do porodu.
Każda kobieta w ciąży powinna mieć dogodny dostęp do szkół prowadzonych przy szpitalach, przychodniach i innych placówkach. Jeżeli najbliższa szkoła jest zbyt odległa, to wszelkich wyjaśnień lub instruktażu powinna udzielić położna lub lekarz prowadzący ciążę.

punkt 3. Dekalogu "Rodzenia po ludzku"


Sonda

Michel Odent podczas konferencji "Dokąd zmierzamy? - nowe spojrzenie na poród" mówił o tym, że jednym z podstawowych warunków, jakie należy zapewnić kobiecie rodzącej, jest poczucie bezpieczeństwa i intymności (mała liczba osób w sali porodowej, przygaszone światło etc.). Czy podczas Twojego porodu były spełnione powyższe warunki?

Tak, miejsce w którym rodziłam spełniało powyższe kryteria. - 30.3%
Przez część porodu miałam zapewnione wszystkie warunki, o których mówił M. Odent. - 19%
Miałam zapewnione powyższe warunki przez niewielką część porodu i w niewielkim zakresie. - 9.1%
Podczas mojego porodu powyższe warunki w ogóle nie zostały spełnione. - 41.6%

Liczba głosów: 231
Głosowanie zostało zakończone. na: 28 Kwi 2012 - 09:59