Poród domowy - relikt czy przyszłość?

Pojawiający się na kolejnej konferencji temat związany z porodem domowym może wywoływać różne reakcje - od zaciekawienia do irytacji, że znów porusza się ten marginalny, według wielu, problem. Pomimo tego, że zdaję sobie sprawę jak trudne stoi przede mną zadanie, spróbuję pokusić się o ocenę tego, jak mają się dziś porody domowe w Polsce i jaka jest ich przyszłość.

Początki

Po raz pierwszy w sposób zamierzony przyjęłam poród w domu kilkanaście lat temu, ale bardzo dobrze pamiętam emocje związane z tym wydarzeniem. Wszystko odbywało się nieomal w tajemnicy i więcej było znaków zapytania dotyczących tego, jak znaleźć się w tej nietypowej sytuacji, niż rzeczy, których byłam pewna. Nie chciałabym jednak opowiadać o rozterkach natury medycznej i moralnej, ale o sytuacji prawnej. Był to bowiem okres, kiedy położne podejmowały się przyjmowania porodów poza szpitalem na podstawie obowiązującej wówczas ustawy o wykonywaniu zawodu z lat 30. XX wieku, ignorując późniejsze rozporządzenia, które nie pozwalały nam na samodzielną pracę. Próby znalezienia lekarza, który byłby skłonny do pomocy w razie potrzeby, były w ogromnej większości skazane na niepowodzenie i nawet zarejestrowanie nowo narodzonego dziecka w USC wymagało nie lada zachodu. Reakcje środowiska medycznego oscylowały pomiędzy świętym oburzeniem a nazywaniem nas kryminalistkami.

Poród w domu dzisiaj

Dziś z ulgą mogę powiedzieć, że wiele zmieniło się na lepsze. Po pierwsze mamy dobrą ustawę o wykonywaniu zawodu położnej, która daje nam pełną samodzielność w opiece nad zdrową kobietą oczekującą dziecka, rodzącą i nad noworodkiem. Możemy wykonywać swój zawód także poza szpitalem. Niedawno w Naczelnej Izbie Pielęgniarek i Położnych pracowałyśmy nad standardem porodu domowego, a w mojej macierzystej Okręgowej Izbie w Katowicach w programie kursu kwalifikacyjnego dla położnych rodzinnych jest blok poświęcony rodzeniu w domu. Wzmianka o przyjęciu porodu domowego nie budzi już tak gwałtownych negatywnych reakcji, a zdarza się, że spotyka się z aprobatą. Panie w urzędach stanu cywilnego nie odsyłają ojców zgłaszających się z aktem urodzenia podpisanym tylko przez położną. W czasopismach pojawiają się artykuły przedstawiające poród poza szpitalem jako jedną z opcji urodzenia dziecka.

Jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Dlaczego porody w domu nie stają się konkurencyjne dla porodów szpitalnych? Dlaczego nadal nie jest ich wiele? Dlaczego wciąż brakuje położnych, które byłyby gotowe przyjmować dzieci poza szpitalem? I czy w ogóle należy propagować takie kontrowersyjne rozwiązania, skoro nasze porodówki tak bardzo się zmieniły i proponują porody rodzinne? Odpowiedź na te pytania nie jest ani łatwa, ani oczywista.

Poród w domu i położne

Przyjrzyjmy się najpierw temu, co dzieje się w środowisku samych położnych. Ustawa daje nam bardzo szerokie uprawnienia, ale jako grupa zawodowa nie jesteśmy na tyle pewne siebie, żeby z nich korzystać, a często nie możemy tego robić, ponieważ nie znamy aktów prawnych. Nie jest też, niestety, wśród nas powszechne aktywne dążenie do zmiany swojej pozycji zawodowej poprzez doszkalanie się - a jesteśmy do tego prawnie zobligowane. Naszej wiary we własne możliwości na pewno nie zwiększa też praca w silnie zhierarchizowanym środowisku medycznym, gdzie często dajemy się ustawiać na pozycji niewiele wyższej od personelu pomocniczego. Przed podjęciem decyzji o towarzyszeniu w czasie porodu domowego powstrzymuje nas także obawa przed zmaganiem się z wieloma nie do końca uregulowanymi problemami - jak na przykład widmo kłopotów związanych z ewentualnym przeniesieniem rodzącej do szpitala jeśli zajdzie taka potrzeba, sprawa szczepienia noworodka itd. Bardzo obawiamy się także reakcji środowiska - innych położnych i lekarzy, oraz związanych z tym przykrości.

Ten problem jest szczególnie dotkliwy w niewielkich miejscowościach, gdzie koleżanki nie mają możliwości znalezienia wsparcia. Nie jesteśmy gotowe do przyjęcia na siebie odpowiedzialności za pacjentkę i jej dziecko, choć pod względem prawnym jest to taka sama odpowiedzialność jak w czasie pracy na sali porodowej.

Wydaje się więc, że mamy w Polsce do czynienia z sytuacją zupełnie inną niż w wielu znanych mi krajach - w wypadku porodów domowych nasza sytuacja prawna jest znacznie lepsza, niż psychiczna gotowość do zmierzenia się z nową rolą wolnej położnej. Na pewno brakuje nam rzetelnej wiedzy na temat prawidłowego przygotowania rodziny do porodu w domu, a często nie mamy odpowiedniej wiedzy, aby przedstawić oponentom merytoryczne argumenty "za".

Kto chce rodzić w domu?

Kilka słów chciałabym poświęcić rodzicom, którzy decydują się na urodzenie dziecka w domu. Z własnych doświadczeń mogę powiedzieć, że są to najczęściej ludzie, którzy mają pełną świadomość tego, że bycie rodziną zaczyna się dużo wcześniej, niż w momencie przyjścia dziecka na świat. Poród traktują jako ważne wydarzenie, są do niego przygotowani nie tylko merytorycznie, ale także duchowo. Bardzo dobrze wiedzą czego chcą, a czego nie są w stanie zaakceptować. Domowi rodzice to ludzie na tyle dojrzali, że decydują się pójść inną drogą niż wszyscy, żeby zrealizować marzenia o tym, jak ich dziecko ma przyjść na świat. Z ciekawości zrobiłam kiedyś statystykę dotyczącą ich zawodów i najwięcej było wśród "moich" par psychologów, pedagogów, ludzi związanych z medycyną tradycyjną i niekonwencjonalną oraz artystów. Żadna położna, mając do czynienia z takimi indywidualistami nie musi się obawiać popadnięcia w rutynę!

Czy narodziny domowe to krok wstecz?

Takie stawianie sprawy wydaje mi się po prostu nadużyciem, ponieważ od czasów, kiedy rodziło się w domu z braku innych możliwości, zmieniło się prawie wszystko. Żadna z położnych "domowych" nie odżegnuje się od stosowania nowoczesnych metod diagnostycznych u swoich pacjentek. W naszym wspólnym interesie jest prawidłowa ocena stanu mamy i dziecka. Rodzice są znacznie bardziej świadomi swoich indywidualnych potrzeb, ponieważ sprawy rodzenia dzieci przestały być tabu. To właśnie rodzice skłonili wszystkie znane mi osobiście polskie "domowe" położne do towarzyszenia im w czasie narodzin dziecka.

Poród domowy jest potrzebny nie tylko rodzicom, którzy powinni mieć prawo do wyboru miejsca narodzin swojego dziecka, ale także położnym, po to, aby mogły podnieść swój prestiż zawodowy, na którego brak tak często narzekamy, przez przedstawienie rodzicom pełnej oferty usług. Nie wydaje mi się, że rodzenie w domu jest lekiem na wszystkie nasze zmartwienia, ale na pewno jest bardzo znaczącym krokiem ku prawdziwej niezależności.

Poród domowy i bezpieczeństwo

Planowe porody w domu są dla zdrowych kobiet i ich dzieci porównywalne pod względem bezpieczeństwa z porodami w szpitalu, a na pewno pozwalają urodzić dziecko bez, często zbędnych, interwencji medycznych.

 

Poród domowy dla zdrowych kobiet stanowi bezpieczną alternatywę dla porodu szpitalnego i prowadzi do zmniejszenia interwencji medycznych.

Ole Olsen - badacz z Wydziału Medycyny Społecznej
Uniwersytetu w Kopenhadze

(wniosek z badań nad bezpieczeństwem porodu domowego przeprowadzonych w 1997 r.)

O tym, że porody w domu nie są jedynie potrzebą niewielkiej grupy fanatyków świadczy wyraźny wzrost ich liczby w wielu krajach znacznie bogatszych od naszego, a co za tym idzie oferujących usługi medyczne na wysokim poziomie. Jednocześnie zmienia się w tych krajach stosunek środowiska lekarskiego do porodów przyjmowanych w domach przez położne. Bardzo mocnym argumentem na korzyść porodów poza szpitalem okazała się także ich opłacalność ekonomiczna, o której u nas na razie się nie wspomina.

Wiele przemawia za tym, że rodzenie w domu nie jest tylko rodzajem mody, ani podkreślaniem niezależności swoich poglądów. Jestem pewna, że w końcu wszyscy przywykniemy do takiej możliwości narodzin, tak samo jak nauczyliśmy się traktować jako oczywistą obecność ojca przy porodzie. Wiem także, że taka zmiana poglądów wymaga czasu, dyskusji, przedstawiania argumentów. Na tej drodze na pewno postawiłyśmy już pierwsze kroki, ale ciągle jeszcze wiele z nas ociąga się z wyruszeniem w obranym kierunku licząc, że ktoś podejmie ten trud za nas. A naprawdę nie warto czekać aż ktoś podaruje nam prawdziwą niezależność.

1. Porównanie liczby interwencji medycznych w planowanych porodach domowych i w porodach szpitalnych u kobiet z niskim ryzykiem okołoporodowym

Rodzaj interwencji

Porody domowe

Porody w szpitalu

cięcie cesarskie

6,4%

18,2% porody pod nadzorem lekarza
11,9% porody pod nadzorem położnej

elektroniczne monitorowanie FHR

14.7%

82,6%

indukcja porodu

4,3%

22,3%

przebicie pęcherza płodowego

15,8%

37,0%

epizjotomia

3,8%

15,3%

Dystocja

2,0%

5,4%

Materiały opracowane przez: The Centre for Community Health and Health Evaluation Research, BC Research Institute for Children's and Women's Health, The Department of Midwifery, Children's and Women's Health Centre of British Columbia, The Departmens of Family Practice, Obstetrics&Gynecology and Pediatrics University of British Columbia Vancouver 2002

2. Interwencje w czasie porodu u kobiet z niskim ryzykiem okołoporodowym w planowanym porodzie w domu i w porodzie w szpitalu

Rodzaj interwencji

Porody domowe

Porody szpitalne

Indukcja porodu

4,6%

16%

Cięcie cesarskie

5,2%

16,9%

Środki p/bólowe

17,1%

48,7%

Inne leki

20,4%

35,6%

VE lub kleszcze

4,4%

13,0%

Nacięcie bez pęknięcia

26%

76,5%

Pęknięcie

35,6%

14,9%

Uszkodzenie krocza i pochwy

1.1%

2.2%

Krocze bez obrażeń

38,4%

8,7%

3.Śmiertelność okołoporodowa

- przy porodach domowych - 2,3/ 1000 porodów

- przy porodach szpitalnych w Zurychu - 7,9/ 1000 porodów

Badania przeprowadzone przez: Institute for Social and Preventive Medicine of the University of Basle, Zurich Canton, Zurich Study Team

Nie ma różnicy pomiędzy bezpieczeństwem planowanego porodu domowego a porodem w szpitalu w wypadku kobiet rodzących po raz pierwszy, natomiast w przypadku kobiet rodzących kolejne dziecko poród domowy jest znacznie korzystniejszy.

Na podstawie badań przeprowadzonych przez NIVEL
(Netherlands Institte of Prymary Health Care)

 

4. Śmiertelność okołoporodowa

2,5 / 1000 dla kobiet, które planowały urodzić w domu

0,9 / 1000 dla kobiet, które urodziły w domu

(Rondi E. Anderson, Patricia Aikins Murphy, Journal of Nurse- Midwifery XI/XII 1995, USA)

 

5. Śmiertelność okołoporodowa w zależności od planowanego miejsca porodu (Wlk. Brytania, Northern Region, lata 1981-94)

Kategoria

Ilość

Śmiertelność okołoporodowa (liczba zgonów na 1000 urodzeń)

Matki, które zaplanowały poród domowy i urodziły w domu

3 /1733

1,7

Matki, które zaplanowały poród domowy niezależnie od ostatecznego miejsca porodu

14 /2888

4,8

Wszystkie porody w regionie

5405 /558 691

9,7

Wg. badań Norhern Region Perinatal Mortality Survey Coordinating Group, Wielka Brytania

Katarzyna Oleś, położna rodzinna, od kilkunastu lat przyjmuje porody domowe

Tekst wystąpienia z konferencji "Alternatywne miejsca do porodu - czy mogą istnieć w Polsce?", organizowanej przez Fundację Rodzić po Ludzku, Warszawa 2003 r.

sasakawa copy

sasakawa copy

http://www.rodzicpoludzku.pl/dokumenty/grafika/konfa_szczecin_na%20www.png

sasakawa copy

jeden procent

raporty red

raporty red

zorganizuj pokaz filmu zielony

baza porodowek

iconka zamow publikacje

kobiety mowia www

sasakawa copy

iconka lektury obowiazkowe