Wiceminister pracy Joanna Kluzik-Rostkowska chce zmusić najuboższe kobiety, by dbały o ciążę. Proponuje, by becikowe wypłacać na raty - po 100 zł miesięcznie. Pod warunkiem że przyszła matka co miesiąc pójdzie na badania - ustalił DZIENNIK."
Teraz każda kobieta, która rodzi dziecko, otrzymuje 1000 zł becikowego. Jeżeli rodzina nie jest zamożna i jej dochód nie przekracza 504 zł na głowę, otrzymuje drugie becikowe, czyli jeszcze jeden 1000 zł. Wiceminister pracy proponuje, by najbiedniejsze kobiety to drugie becikowe mogły dostawać w comiesięcznych ratach.
Ratami zadbać o ciążę
"Pieniądze na becikowe zostały już wygospodarowane rok temu. Z nową propozycją senatorów, by znów sięgnąć po kolejne pieniądze z budżetu" - może być już kłopot. Dlatego mój pomysł jest taki, by senacką propozycję wypłacania po 100 zł miesięcznie od połowy okresu ciąży, sfinansować z rządowego becikowego" - tłumaczy Kluzik-Rostkowska. I dodaje: "Niezamożne kobiety, którym należy się dziś podwójne becikowe, nie stracą na tym. Bo dostaną dokładnie te same pieniądze. Czyli nie dwa tysiące po porodzie, ale tysiąc w ratach i tysiąc po porodzie. By kobieta mogła dostać takie
Potwierdzeniem, że kobieta chodzi regularnie do lekarza miałaby być karta ciąży. "Co miesiąc wypłacane pieniądze miałyby pomóc kobiecie zadbać o dziecko już w czasie ciąży, a nie dopiero wtedy, gdy ono się urodzi" - przekonuje wiceminister pracy. "Kobieta miałaby na przykład pieniądze na potrzebne leki" - dodaje.
Pomysł wypłacania becikowego w ratach wywołuje wśród posłów kontrowersje. Elżbieta Radziszewska z PO jest zdania, że rząd powinien znaleźć w budżecie pieniądze na świadczenia proponowane przez senatorów. Jest przeciwniczką, by pieniądze te pochodziły z puli becikowego. "Intencją senatorów było to, by pomóc najbiedniejszym kobietom, dać im pieniądze, ale z innej puli, a nie z becikowego. Bo najbiedniejsze kobiety po porodzie dostałyby tylko tysiąc złotych. A to nie wystarczy na wyprawkę dla dziecka" - przekonuje posłanka PO.
Radziszewska uważa też, że nie da się sprawdzić tego, czy kobieta co miesiąc się bada i dobrze dba o ciążę. "Nie mam nic przeciwko temu, by wymagać od kobiety, żeby zanim dostanie becikowe, pokazała kartę ciążową, w której ma zapisane, kiedy robiła badania. Ale sprawdzanie tego co miesiąc byłoby chyba zbyt dużą biurokracją" - mówi Radziszewska.
"Lepiej zwiększyć becikowe"
Z kolei poseł PiS Tadeusz Cymański uważa, że kolejne świadczenie oprócz becikowego wprowadziłoby tylko zamieszanie. Podoba mu się za to pomysł Kluzik-Rostkowskiej, by kobieta w ciąży mogła co miesiąc dostawać pieniądze.
"Intencja na pewno jest słuszna. Kobieta powinna jak najbardziej dbać o ciążę. Na pewno trzeba im zapewnić wyższy standard ochrony" - mówi z przekonaniem Cymański. Zaznacza jednak, że becikowe, które miałoby być wypłacane w ratach powinno być wyższe niż tysiąc złotych. "Chyba lepiej po prostu zwiększyć becikowe, podzielić je na raty i wypłacić najbiedniejszym kobietom, a nie robić jakieś kolejne świadczenie".
Na realizację pomysłu senatorów potrzeba około 233 mln zł. Taką sumę trudno znaleźć w budżecie. Dlatego wiceminister Kluzik-Rostkowska chce przedstawić swoją propozycję senatorom już we środę.
Kamila Wronowska
Dziennik, 2007-04-24
Poród to wydarzenie rodzinne. Kobieta ma prawo do tego, by towarzyszył jej ktoś bliski. Może to być mąż lub partner życiowy, matka, siostra lub inna osoba, wspierająca rodzącą i dająca jej poczucie bezpieczeństwa. Szpital nie może w tej kwestii stawiać ograniczeń formalnych i finansowych.
punkt 7. Dekalogu "Rodzenia po ludzku"