Dyrektor kliniki przy ul. Polnej zastanawia się, jak zalegalizować dodatkowe opłaty za porody. Tymczasem warszawski Szpital św. Zofii wprowadził stały cennik.
Szpital św. Zofii jako przykład prostego uregulowania kwestii, nad którą głowią się wynajęci przez poznańską klinikę prawnicy, pojawił się na forum "Gazety". Dyskusję wywołał dyrektor szpitala ginekologiczno-położniczego przy ul. Polnej, wprowadzając zakaz wchodzenia na teren szpitala lekarzom, którzy nie mają akurat dyżurów. Chodziło o ukrócenie procederu, o którym nieoficjalnie wiedzieli wszyscy, a oficjalnie - nikt, czyli o płacenie lekarzom i położnym od kilkuset do kilku tysięcy zł za odebranie porodu.
- W warszawskim Szpitalu św. Zofii już od lat jest cennik - `donosili` internauci. - Wystarczy sprawdzić, jak oni to robią i rozwiązanie gotowe.
Postanowiliśmy pójść tym tropem. Jak zatem działa w Szpitalu św. Zofii system dopłat za usługi ekstra? Szpital współpracuje z niepublicznym ZOZ prowadzonym przez fundację. Lekarze i położne w szpitalu są na etatach. Mają też podpisane umowy z fundacją. Ale w tym szpitalu porody mogą też odbierać lekarze, którzy nie są tam zatrudnieni. Muszą tylko mieć drugi stopień specjalizacji i akredytację szpitala. Lekarz podpisuje umowę z pacjentką, która chce płacić za jego indywidualną opiekę. - Umowa jest podstawą, by lekarz czy położna mogli odebrać poród. Ceny za usługi znajdują się w cenniku podanym na `stronie` internetowej szpitala: za asystę lekarza od 2 tys. zł, a położnej - od 1 tys. do 1,5 tys. zł. Z kwoty, którą wpłaca pacjentka, 20-30 proc. dostaje szpital. - Ceny za usługę zależą od doświadczenia i kwalifikacji lekarza - przyznaje dyrektor szpitala Wojciech Puzyna. I dodaje: - Największa część ceny usługi świadczonej pacjentce to koszt wielotygodniowej gotowości, podczas której położna czy położnik śpią jak na dyżurze, nie mogą nigdzie wyjechać, a nawet napić się alkoholu.
Dyrektor uważa, że takie rozwiązanie jest zdecydowanie bardziej uczciwe, bezpieczne i komfortowe dla pacjentki niż "naginanie natury do grafiku dyżurów lekarza czy położnej" i prywatne, nieopodatkowane rozliczenie.
Co na to Tomasz Opala, dyrektor kliniki przy ul. Polnej? - Nie zamierzamy powielać rozwiązań ze Szpitala św. Zofii - mówi. - Nasi prawnicy uważają, że nie są one do końca zgodne z obowiązującymi przepisami prawa. Nie wolno przecież publicznemu szpitalowi brać dodatkowych pieniędzy za świadczenia finansowane ze środków publicznych Do tego dochodzi jeszcze zakaz konkurencji wprowadzony nowelizacją Ustawy o ZOZ-ach z 4 czerwca tego roku. Nowelizacja zakazuje niepublicznym placówkom służby zdrowia prowadzenia działalności na terenie publicznego ZOZ w tym zakresie, w którym szpital podpisał kontrakt z NFZ.
Renata Furman, rzecznik prasowy funduszu, mówi wprost: - Rozwiązania przyjęte w Szpitalu św. Zofii są sprzeczne z prawem. Warto by się przyjrzeć, czy szpital realizuje kontrakt zgodnie z zawartą umową.
O komentarz poprosiliśmy wiceministra zdrowia Bolesława Piechę: - Dyrektor łamie prawo, w tym znowelizowaną Ustawę o ZOZ- ach, która zakazuje m.in. fundacjom działania na terenie publicznych placówek. Trybunał Konstytucyjny dał jednak służbie zdrowia jeszcze kilka miesięcy na dostosowanie się do nowych uregulowań. Mam nadzieję, że i Szpital św. Zofii się dostosuje.
Dyrektor poznańskiej porodówki przy ul. Polnej zapowiada, że w ciągu dwóch tygodni powinna być gotowa koncepcja prawna dla jego szpitala, która następnie trafi do Ministerstwa Zdrowia i do Narodowego Funduszu Zdrowia.
Maria Bielicka
Gazeta Wyborcza, 2006-07-05
Pęknięcie pęcherza płodowego jest oczekiwane w późnej fazie drugiego okresu porodu. Nie ma naukowego uzasadnienia dla jego rutynowego, wczesnego przebijania.
punkt 21. zaleceń WHO "Poród nie jest chorobą"