Kup miejscówkę na poród
Chcesz uniknąć jeżdżenia z jednej porodówki na drugą, zanim w którejś w końcu cię przyjmą? Możesz opłacić położną, a wtedy miejsce będzie na ciebie czekać - usłyszało w warszawskim Instytucie Matki i Dziecka młode małżeństwo. Za coś takiego grozi kara - ostrzega NFZ
Żona Pawła rodzić będzie pod koniec stycznia. Na razie przyszli rodzice chodzą do szkoły rodzenia i zastanawiają się, w którym szpitalu chcieliby, by ich dziecko przyszło na świat. Myślą o Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie - znają i cenią ten szpital, a poza tym mają blisko do domu. Jednak wolą mieć pewność, że gdy rozpocznie się poród, nie będą odsyłani z jednej izby przyjęć na drugą. - Dowiedzieliśmy się, że w Instytucie Matki i Dziecka rodzą kobiety, które zgłosiły się bezpośrednio na izbę przyjęć, tyle tylko że nie ma gwarancji, czy pacjentka nie zostanie odprawiona, bo brakuje miejsc. Ale jest wyjście - opłacenie prywatnej położnej, z którą umawia się na wyznaczony dzień porodu. Wtedy ma się zapewnione miejsce w sali jednoosobowej lub trzyosobowej, a położna opiekuje się pacjentką. Trzeba zapłacić za to tysiąc złotych - opowiada mężczyzna.
Opłaty za tzw. usługi ponadstandardowe są na porodówkach, niestety, standardem. Blisko połowa polskich szpitali każe sobie płacić za porody rodzinne (ok. 200 zł), oficjalne cenniki uwzględniają też znieczulenia (ok. 600 zł) czy poród w jednoosobowej sali (ok. 250 zł). Mimo że zdaniem Ministerstwa Zdrowia i rzecznika praw obywatelskich takie praktyki są sprzeczne z prawami pacjenta, to Instytut Matki i Dziecka problemu nie dostrzega. - O żadnej rezerwacji miejsca na poród nie ma mowy. O ile mamy wolne miejsca, przyjmujemy wszystkie pacjentki. Za poród płacić nie trzeba. Natomiast oferujemy usługi ponadstandardowe, w tym właśnie opiekę położnej czy osobny pokój podczas porodu [250 zł], za które pobieramy opłaty - tłumaczy Jakub Zawieska, rzecznik Instytutu.
Jednak zdaniem NFZ taka sytuacja jest niedopuszczalna. - Fundusz płaci za opiekę nad matką i dzieckiem w czasie porodu i po nim, czyli m.in. za obecność położnej. Tymczasem szpital bierze pieniądze podwójnie - od NFZ w ramach kontraktu i od ubezpieczonej pacjentki. Takie praktyki trzeba ujawniać i im przeciwdziałać - mówi Wanda Pawłowicz, rzeczniczka mazowieckiego oddziału Funduszu. Za nielegalne pobranie pieniędzy od pacjenta szpitalowi grozi kara finansowa. Warunkiem jednak jest złożenie imiennej skargi u rzecznika praw pacjenta w NFZ. Wtedy dopiero ruszy machina urzędnicza.
Dzisiaj rzecznik praw obywatelskich przekaże Ministerstwu Zdrowia projekt Karty Praw Kobiety Rodzącej, który ma posłużyć do opracowania standardów opieki nad kobietą w ciąży. W karcie autorzy podkreślają właśnie prawo do bezpiecznego, bezpłatnego porodu z udziałem wykwalifikowanego personelu medycznego.
Anita Karwowska 2008-12-17, Metro