Nie ma limitów na porody, ale jednak są!

Pod koniec 2004 r. w warszawskim szpitalu urodziły się bliźnięta. Za poród pierwszego NFZ zapłacił, drugie już limit przekroczyło i szpital do dziś jest w sporze sądowym z NFZ. Czy w tym roku będzie dochodziło do podobnych sytuacji?

 

Wczorajszy "Fakt" napisał, że prezes NFZ Andrzej Sośnierz wprowadził "nowe ostre limity" na porody w szpitalach. Fundusz pytany o to przez media zaprzeczał. - To nieprawda. Nic się nie zmieniło - mówił nam rzecznik NFZ Andrzej Troszyński.

Sprawdziliśmy. Okazuje się, że z kontraktów NFZ ze szpitalami na 2007 r. zniknął przy porodach zapis "bezlimitowe".

NFZ połączył na ten rok wszystkie świadczenia wykonywane na oddziałach ginekologicznych z tymi na położnictwie. Jeśli więc więcej jest operacji ginekologicznych, trzeba przyjąć mniej rodzących.

Jesienią urzędniczka NFZ tłumaczyła na konferencji zorganizowanej przez fundację Rodzić po Ludzku, że takie połączenie kontraktów na ginekologię i położnictwo zapobiega eksplozji kosztów. Bo szpitale ponoć prawie nie kontraktowały porodów. Pieniądze szły na leczenie ginekologiczne, a za porody dostarczano dodatkowe faktury.

Od czasów kas chorych w katalogach świadczeń porody opatrzone były zapisem "bezlimitowe", czyli za każdy poród odebrany w jakimkolwiek szpitalu kasy płaciły.

Można było je wyłączyć z limitów, bo nie groziła ich eksplozja tylko z powodów zainteresowania finansowego szpitala: w odróżnieniu od innych świadczeń porodu nie można wpisać do karty pacjenta, jeżeli go nie było. Nie można więc sztucznie zawyżyć liczby porodów. Jeśli więcej dzieci urodzi się w jednym szpitalu, to w innym przyjdzie na świat mniej, więc finanse publiczne nie są zagrożone.

Skoro nie było limitów, pacjentka mogła swobodnie wybrać szpital, a jedyną przeszkodą mógł być brak wolnego łóżka, gdy przyszedł termin.

Jednak w 2004 r. kasy chorych uległy likwidacji, powstał jeden NFZ. I w tym właśnie roku zapis o "bezlimitowych" porodach zniknął, co skutkuje niezakończonymi procesami o pieniądze z NFZ.

W 2005 i 2006 r. limity na porody zostały zlikwidowane. Skoro można w przybliżeniu przewidzieć, ile dzieci urodzi się w ciągu roku w danym województwie czy mieście, przydzielanie liczby porodów na poszczególne szpitale nie ma sensu.

 

Elżbieta Cichocka
Gazeta Wyborcza, 2007-01-19

Inspiracje

Rutynowe nacięcie krocza nie ma uzasadnienia.

punkt 18. zaleceń WHO "Poród nie jest chorobą"


Sonda

Michel Odent podczas konferencji "Dokąd zmierzamy? - nowe spojrzenie na poród" mówił o tym, że jednym z podstawowych warunków, jakie należy zapewnić kobiecie rodzącej, jest poczucie bezpieczeństwa i intymności (mała liczba osób w sali porodowej, przygaszone światło etc.). Czy podczas Twojego porodu były spełnione powyższe warunki?

Tak, miejsce w którym rodziłam spełniało powyższe kryteria. - 30.3%
Przez część porodu miałam zapewnione wszystkie warunki, o których mówił M. Odent. - 19%
Miałam zapewnione powyższe warunki przez niewielką część porodu i w niewielkim zakresie. - 9.1%
Podczas mojego porodu powyższe warunki w ogóle nie zostały spełnione. - 41.6%

Liczba głosów: 231
Głosowanie zostało zakończone. na: 28 Kwi 2012 - 09:59