Izba porodowa nie musi spełniać takich samych warunków jak oddział położniczy w szpitalu. Odmawianie jej z tego powodu kontraktu jest nie w porządku - uważa Bolesław Piecha, szef sejmowej komisji zdrowia.
Śląski NFZ nie zgodził się na przedłużenie kontraktu z Izbą Porodową w Lędzinach, ostatnią taką placówką w kraju. Położne z Lędzin cieszą się świetną opinią wśród matek. W akcji "Rodzić po ludzku" zajęły drugie miejsce wśród porodówek z całej Polski. Od rodzących dostały też tytuł Aniołów za wyjątkową troskliwość. Dla funduszu nie to jest jednak ważne. Urzędnicy NFZ-etu odmówili położnym kontraktu głównie z powodu braku sali do cesarskich cięć. Z tym wiąże się także brak anestezjologów na dyżurach, brak intensywnej terapii itp. W sumie NFZ wymienia aż 16 powodów, dla których nie mógł przedłużyć z położnymi umowy. Nie pomogły ani apele i podpisy matek pod petycją w obronie izby, ani interwencja rzecznika praw obywatelskich.
Judyta Watoła: Nie żal Panu, że właśnie zamknięto ostatnią nieszpitalną porodówkę w tym kraju?
Bolesław Piecha, z zawodu ginekolog, były wiceminister zdrowia, obecnie przewodniczący sejmowej komisji zdrowia (PiS): Żal. Miałem nadzieję, że do tego nie dojdzie, że fundusz znajdzie jakieś wyjście i przedłuży położnym kontrakt. Izba porodowa nie musi spełniać takich samych warunków jak oddział położniczy w szpitalu. Nie musi mieć sali do cesarek, bo cesarki powinno się robić w szpitalach. Odmawianie z tego powodu kontraktu jest nie w porządku.
Ale NFZ nie przedłużył kontraktu, bo warunków, których nie spełnia izba w Lędzinach, jest zbyt wiele: brak sali do cesarek, intensywnej terapii, rezonansu magnetycznego, brak chłodni i miejsca do wydawania zwłok!
- Nie chce mi się wierzyć, że można izbie porodowej stawiać takie warunki. Kto to wymyślił?
NFZ w porozumieniu z prof. Stanisławem Radowickim, konsultantem krajowym w dziedzinie ginekologii i położnictwa.
- No cóż, urzędnicy w funduszu zawsze uważnie słuchają konsultantów, niezależnie od tego, kto w nim rządzi. Przyjmuje się milczące założenie, że urzędnik, choćby z wykształcenia był lekarzem, nie może dyskutować z uznanym profesorem. Urzędnik na pewno nie będzie wyjaśniał profesorowi, że izba porodowa to nie szpital.
Zresztą te warunki są tak wygórowane, że na pewno niejedna szpitalna porodówka też ich nie spełnia. Na Śląsku być może są dwie, które mają dostęp do rezonansu. Pytam tylko, po co przy fizjologicznym porodzie rezonans?
Musi być dostęp do wszystkiego, bo zawsze może się coś złego zdarzyć. Tak tłumaczy prof. Radowicki.
- Nie można traktować każdej ciąży jak zagrożenia dla zdrowia, jakby to była choroba. Pewnie gdyby izb porodowych w Polsce było więcej, więcej ludzi rozumiałoby to, że nie każde dziecko musi przychodzić na świat w szpitalu, że są jeszcze matki, które rodzą siłami natury i nie chcą cesarki na życzenie. Ale widzę, że zamiast stwarzać warunki do powstania nowych domów narodzin, zamyka się ostatnie takie miejsce. Tylko że ta sprawa nie ucichnie. Kobiety jeszcze się odezwą. Powinny przede wszystkim zadziałać położne. Mają swój samorząd, uprawiają samodzielny zawód. Mogą samodzielnie przyjmować fizjologiczne porody. Tak jest zapisane w prawie i one powinny tego prawa bronić.
Leokadia Jędrzejewska, krajowa konsultantka w dziedzinie pielęgniarstwa położniczego, otwarcie broniła Lędzin, tylko jakoś nikt jej nie słyszał.
- Może broniła za słabo.
A może posłowie powinni w tym pomóc? Może czas, by powstały nowe przepisy, w których będzie jasno określone, na jakich zasadach mogą działać pozaszpitalne porodówki?
- Powinny być takie przepisy. Były czasy, kiedy izb porodowych było w Polsce wiele, sam byłem konsultantem w jednej z nich, w Rybniku. Położne naprawdę dobrze tam sobie radziły.
Ale sam Pan mówił, że ginekolodzy są czasami o to zazdrośni.
- No tak, to uczucie może być w tle całej tej sprawy z Lędzinami. Ale nie nad tym powinniśmy się zastanawiać, tylko nad tym, jak stworzyć kobietom warunki, w których będą mogły wybierać poród w szpitalu lub poza nim. W rozwiniętych krajach to się już stało. Do nas też to przychodzi i im szybciej NFZ na ten trend zareaguje, tym lepiej dla niego. Doprowadzenie do zamknięcia tej izby to był błąd i krok wstecz.
Rozmawiała Judyta Watoła, Gazeta Wyborcza Katowice, 2009-01-02
Wielu zachodnich lekarzy wierzy, że można wszystko ulepszyć, nawet naturalny poród zdrowej kobiety. Jest to filozofia ludzi, którzy uważają za godny ubolewania fakt, że nie konsultowano się z nimi przy stworzeniu Ewy, ponieważ oni zrobiliby to lepiej.
Kloosterman 1994