Absurdalne przepisy każą niektórym ciężarnym kobietom starać się o rentę. Nie przewidują, że po dziewięciu miesiącach problemy każdej ciąży rozwiązują się same."
Limit dni zwolnienia lekarskiego, na którym bez żadnych kłopotów może przebywać kobieta w ciąży, ma być zniesiony - dowiedziało się Życie Warszawy. Z takim pomysłem wystąpiła Aleksandra Wiktorow, szefowa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, co jest dosyć zaskakujące. Choć rząd zapowiada politykę prorodzinną, dotychczas zniesienie absurdalnego przepisu było tylko marzeniem przyszłych rodziców, którzy skarżyli się na jego negatywne skutki. Każdy spodziewał się, że jeśli już ktoś zacznie zmieniać prawo, to ZUS raczej stanie okoniem, by zaoszczędzić na wypłatach. Nikt nie spodziewał się, że to ZUS mógłby być inicjatorem zmian.
Renta albo urlop
Dla kobiet w zagrożonej ciąży limit 182 dni zwolnienia często kończy się na kilka tygodni przed porodem. Zostają wtedy odcięte od zasiłku chorobowego. Mają wybór: albo wrócą do pracy, albo wystąpią o rentę. Lekarze nie chcą brać na siebie ryzyka odesłania ich do domu i doradzają wystąpienie o świadczenie rehabilitacyjne. W przypadku ciąży brzmi to absurdalnie i trudno taki wniosek uzasadnić medycznie. Poza tym, jak ostrzegają organizacje kobiece, przyznanie zasiłku trwa około sześciu tygodni.
Innym rozwiązaniem jest urlop wypoczynkowy lub macierzyński, który zgodnie z kodeksem pracy można wziąć też przed przewidywanym terminem porodu. - To jednak skraca czas, jaki będą z maluchem po porodzie, a dla mam i dziecka liczy się wtedy każdy wspólny dzień mówi ŻW Paweł Wypych, podsekretarz stanu w Kancelarii Premiera i wiceprzewodniczący międzyresortowego zespołu ds. nadzoru ubezpieczeń społecznych, którym kieruje Ludwik Dorn. Dlatego proponujemy, by zwolnienie lekarskie mogło trwać bez limitu, aż do czasu porodu dodaje.
Ola Kurowska
Życie Warszawy, 2007-04-12
Interwencje medyczne w naturalnym przebiegu normalnego porodu można zastosować tylko z uzasadnionych powodów.
WHO 1997