Szpital miejski łamie prawa kobiet
Chcesz, by na sali porodowej wspierał cię ktoś bliski: mąż, matka albo siostra? W Szpitalu Świętej Trójcy musisz za to zapłacić. - To kardynalne złamanie praw pacjenta - komentują w Fundacji Rodzić po Ludzku"
O wprowadzeniu takich opłat Płocki Zakład Opieki Zdrowotnej poinformował we wrześniu na spotkaniu, podczas którego oficjalnie wystartował z katalogiem świadczeń komercyjnych. Tłumaczył, że jego lekturę proponuje szczególnie ludziom, którzy nie chcą czekać w długich kolejkach do operacji i których stać na opłacenie usług.
Informował, że zaczyna od oddziałów: chirurgicznego, ortopedycznego i położniczego, i że ma już gotowe cenniki.
Działalność komercyjna ma się odbywać obok normalnej pracy szpitala i nie zakłócać tradycyjnej działalności na rzecz NFZ. Pacjenci mogą z niej korzystać - jak dotąd - za darmo.
Szybko pojawił się jednak pierwszy zgrzyt, i to bardzo poważny.
Z cennika świadczeń "w pionie położniczym": indywidualna opieka położnej podczas porodu kosztuje 700 zł lub 1 tys. zł (jeśli umowa nie została zawarta na co najmniej dwa tygodnie przed planowym terminem porodu, tylko w ostatniej chwili). W skład usługi wchodzi jeszcze m.in. osobista opieka do dwóch godzin po porodzie. Kolejne ewentualne opłaty to 250 (opieka nad mamą i noworodkiem do pierwszych 12 godzin) oraz 230 zł (opieka przez następne pół doby).
Ale jednocześnie, zupełnie nieoczekiwanie, szpital poinformował, że każe sobie płacić także za obecność podczas porodu osoby towarzyszącej. 50 zł, jeśli ta uczęszczała do szkoły rodzenia, i 80 zł, jeśli w jej zajęciach nie uczestniczyła. Co najdziwniejsze i budzące największe wątpliwości, zdecydowano, że te opłaty obowiązują nawet przy porodach niekomercyjnych!
Prezes PZOZ Robert Makówka tłumaczył, że to odpowiedź m.in. na często powtarzające się na trakcie porodowym kradzieże.
Parę dni później prezydent Płocka Mirosław Milewski oświadczył: "Obecnie dopiero rozważamy możliwość wprowadzenia w przyszłości [w Szpitalu Świętej Trójcy] dodatkowego pakietu w postaci świadczeń płatnych". Nie wiadomo, jak rozumieć jego słowa, skoro w izbie przyjęć oddziału ginekologiczno-położniczego usłyszeliśmy: - Tak, opłatę za asystowanie należy u nas uiścić tuż przed porodem. Także, gdy to poród niekomercyjny.
W Fundacji Rodzić po Ludzku nie mają wątpliwości, że to złamanie praw pacjenta. - Niedopuszczalna praktyka - twierdzi Anna Otffinowska, prezes Fundacji. - Nieważne, czy szpital jest państwowy, czy prywatny. Prawa pacjenta obowiązują wszędzie. Każdy człowiek musi mieć zagwarantowaną możliwość pielęgnacji przez osobę najbliższą. Nie może być to ograniczane jakimikolwiek barierami finansowymi.
Zwłaszcza przy porodzie. Bo on jest największym możliwym wydarzeniem rodzinnym, dotyczy także ojca dziecka - kontynuuje Anna Otffinowska. - Gdyby odbywał się w domu, mężczyzna na pewno towarzyszyłby żonie. Proponuję zasugerować pacjentkom, by proszone o opłatę pytały: "Na jakiej podstawie prawnej?".
Arkadiusz Adamkowski
Gazeta Wyborcza, Płock, 2007-10-01