Tak czy tak pani urodzi

Czyli przychodzi kobieta w ciąży do wiceministra zdrowia. Rozmowa z Bolesławem Piechą

 

Katarzyna Pawłowska-Salińska: Panie Ministrze, przychodzę do Pana nie jako dziennikarka, ale jako kobieta w dziewiątym miesiącu ciąży. Za tydzień mam urodzić.

Bolesław Piecha: Świetny zabieg socjotechniczny, tylko pogratulować "Gazecie". Kto to wymyślił? Elżbieta Cichocka?

Nie. Proszę się nie obawiać, nie będę Pana rozliczać z tego, co ministerstwo zrobiło - a raczej nie zrobiło - w kwestii opłat i porodów. Chciałabym tylko zapytać, co ja, przyszła mama, mam zrobić. W szpitalu, w którym chciałam urodzić, za indywidualną opiekę położnej muszę zapłacić 900 zł, za jednoosobową salę porodową 300 zł, za znieczulenie 700 zł. Jeszcze sala poporodowa za 150 lub 200. Co mi Pan minister radzi?

- Nie płacić. To są opłaty nielegalne.

Ale jeśli nie zapłacę za położną, nie trafię pewnie na taką, która przyjmuje porody w innych pozycjach niż na leżąco - w całym szpitalu są tylko takie dwie na jedenaście. A jeśli zrezygnuję z sali jednoosobowej, nie będę mogła rodzić z mężem...

- A to czemu?

Bo to by nas krępowało, a poza tym w dwuosobowej wymagana jest zgoda współpacjentki.

- Nie ma podstaw prawnych, by pani cokolwiek płaciła. Może trzeba wszcząć postępowanie karne przeciw temu szpitalowi. Jaki to szpital? W Warszawie na Karowej albo Świętej Rodziny?

Nieważne.

- Mam tu spis, zaraz sprawdzimy.

Widzę, że Pan Minister ma cenniki, który szpitale zamieszczają na stronach internetowych. One są nielegalne?

- Nie ma żadnych przepisów, żeby za coś, co jest zakontraktowane przez NFZ, była jakakolwiek dopłata.

A czy Pan wie, że w szkole rodzenia usłyszałam od lekarza, że on porodu w innej pozycji jak leżąca nie przyjmie, chyba że "się umówię z położną". I że lepiej naciąć krocze, niż potem "całe życie mieć problemy towarzyskie i puszczać bąki, jak nam się źle zrośnie nienacięte krocze po samoistnym pęknięciu". A to podobno jeden z bardziej ludzkich lekarzy w tym szpitalu.

- Czy pani nagrała ten wykład?

Nie.

- Widzi pani, trzeba było nagrać. To by pokazało, do czego lekarze zmuszają pacjentów. Są różne techniki stosowane przez lekarzy, którzy wykorzystują sytuację. Ale ciekawe, że dotyczy to tylko dużych miast - Warszawy, może jeszcze Poznania. W innych częściach kraju się tego nie spotyka.

Mogę zrozumieć, że wypożyczenie stroju dla męża do porodu kosztuje. To rzeczywiście są koszty dodatkowe. Ale nie widzę powodu, dla którego np. znieczulenie okołoporodowe na życzenie miałoby być niekontraktowane. Podobnie obsługa lekarzy czy położnych.

Łatwo Panu powiedzieć.

- Problem w tym, że oficjalnie nikt się nie skarży. To jakby panią ktoś ciągle zaczepiał na ulicy, a pani nie wezwała policji, a potem by pani przyszła od razu do prokuratora.

Ja się nie tym martwię. Od stycznia położne nie mogą już świadczyć takich usług na terenie miejsca pracy na mocy ustawy o samozatrudnieniu.

- W PRL-u to się nazywało fucha. A fuchy są karalne. Jeżeli chce pracować na własną rękę, to może przyjmować porody w domu. Niech kupi sobie materiały i opracuje swój cennik.

A NFZ może refundować poród w domu?

- Na razie nie, ale jak znam życie, byłoby taniej. Ale czy pani by się czuła bezpieczniej?

Ja bym się nie zdecydowała.

- A dlaczego? Jestem ginekologiem, spędziłem w szpitalu dwadzieścia lat. I proszę mi wierzyć: poród jest zjawiskiem fizjologicznym. Tylko się zmedykalizował. Trzeba go było przyśpieszyć, więc podłączało się kroplówkę albo znieczulenie. Ten powszechny brak cierpliwości spowodował, że dziś już nikt nie wie, jak powinien wyglądać poród naturalny.

Pani mówi o porodzie w pozycji pionowej, ale sama pani nie wie, jak to będzie. Jesteśmy podatni na mody. Tradycje rodzenia wertykalnego wywodzą się od jakichś prostych ludów. Czy to jest poród bezpieczny, tego nie wiem, ale kontrola nad dzieckiem jest na pewno mniejsza.

Kiedy sobie wyobrażam poród, to mam wrażenie, że przeć i rodzić jest łatwiej w kucki, niż leżąc na plecach.

- Może. Odbierałem tysiące porodów, ale nigdy nie rodziłem. Przyjął się poród na plecach, bo tak jest łatwiej odbierać dziecko. Tak rodzi 90 proc. kobiet. Same chcą. Mamy się oburzać?

Może nie wiedzą, że w pozycji innej byłoby im łatwiej? A odsetek obrażeń krocza w pozycji wertykalnej wynosi 28 proc., a w pozycji tradycyjnej 54 proc.

- W szkole rodzenia pani wmówili, że jak pani nie zapłaci, to będzie pani rodziła gdzieś w kącie.

Nikt mi niczego nie wmówił. Sama byłam na takiej sali. Zwiedzałam z mężem oddział poporodowy. Sale czteroosobowe (za darmo), dwuosobowe (150 zł za noc) i jednoosobowe (200 zł za noc). Weszliśmy do czteroosobowej, w pięć osób płci mieszanej, a tu siedzi kobieta w rozpiętym szlafroku i karmi dziecko. A pielęgniarka jakby nigdy nic opowiada o rozlicznych wadach czteroosobówek: duszne, mało kameralne, jakie zatłoczone.

- To wszystko socjotechnika i bezczelny marketing.

Ktoś powinien się tym zająć, Panie Ministrze.

- To ja mam się tym zająć? Przecież to Pani wybrała szpital, w którym Pani rodzi.



Rodzić po ludzku

Akcję ?Rodzić po ludzku? prowadzimy od 1994 r. Domagamy się prawa do:?  swobodnego wyboru pozycji rodzenia, ?  niezakłóconego kontaktu z dzieckiem po porodzie, (przebywania matki z noworodkiem w jednej sali i odpowiedniej opieki nad nimi, ?  prawa do nieodpłatnej obecności przy porodzie osoby towarzyszącej, ?  bezpłatnych szkół rodzenia, ?  prawa do intymności i pełnej informacji, ?  pytania o zgodę na wszystkie zabiegi, zwłaszcza przyspieszające poród, ?  serdecznej opieki i wsparcia rodzącej.

Dzięki naszej akcji szpitale położnicze uczłowieczyły się, ale jako skutek uboczny rosnących potrzeb i mody na rodzenie po ludzku pojawiła się, zwłaszcza w dużych miastach, szara strefa nielegalnych opłat. W 2006 r. walczyliśmy z nimi, za skandaliczną uznaliśmy zwłaszcza odpłatność za porody rodzinne.

Na podstawie ankiet i listów od ponad 40 tys. kobiet przyznaliśmy w grudniu 2006 r. nagrody szpitalom, w których rodzi się po ludzku bez żadnych dodatkowych opłat, we wspaniałej atmosferze, a w Pucku (I nagroda) - nawet z widokiem na morze. Szpital im. Żeromskiego w Krakowie jeszcze w 2000 r. w naszej akcji został napiętnowany "czarnym sercem" za nieżyczliwość, teraz także dostał I nagrodę.

Rok temu na spotkaniu w "Gazecie" wiceminister Bolesław Piecha uznał, że opłaty za porody "pobierane są prawem kaduka". Mówił: "Należy opisać poród po ludzku jako standard, czyli świadczenie gwarantowane w ramach ubezpieczenia". I obiecał, że stanie się to w ciągu trzech miesięcy.

Anna Otffinowska, fundacja Rodzić po Ludzku, Piotr Pacewicz

Inspiracje

Poród to wydarzenie rodzinne. Kobieta ma prawo do tego, by towarzyszył jej ktoś bliski. Może to być mąż lub partner życiowy, matka, siostra lub inna osoba, wspierająca rodzącą i dająca jej poczucie bezpieczeństwa. Szpital nie może w tej kwestii stawiać ograniczeń formalnych i finansowych.

punkt 7. Dekalogu "Rodzenia po ludzku"


Sonda

Michel Odent podczas konferencji "Dokąd zmierzamy? - nowe spojrzenie na poród" mówił o tym, że jednym z podstawowych warunków, jakie należy zapewnić kobiecie rodzącej, jest poczucie bezpieczeństwa i intymności (mała liczba osób w sali porodowej, przygaszone światło etc.). Czy podczas Twojego porodu były spełnione powyższe warunki?

Tak, miejsce w którym rodziłam spełniało powyższe kryteria. - 30.3%
Przez część porodu miałam zapewnione wszystkie warunki, o których mówił M. Odent. - 19%
Miałam zapewnione powyższe warunki przez niewielką część porodu i w niewielkim zakresie. - 9.1%
Podczas mojego porodu powyższe warunki w ogóle nie zostały spełnione. - 41.6%

Liczba głosów: 231
Głosowanie zostało zakończone. na: 28 Kwi 2012 - 09:59