Tak się rodzi w wielkim mieście

Już niedługo co czwarta warszawianka w ciąży będzie musiała szukać miejsca na porodówce nawet kilkadziesiąt kilometrów od stolicy"

Jutro kończą się wypowiedzenia ginekologów w warszawskim szpitalu na Solcu. Uważają, że zarabiają za mało. Dyrektor nie podniesie im pensji, bo szpital ma milionowe długi. Warszawie już teraz brakuje łóżek dla 1500 kobiet, które urodzą w tym roku. Gdy oddział położniczy przy Solcu zostanie zamknięty zabraknie kolejnych dwóch tysięcy łóżek. Co czwarta warszawianka w ciąży będzie musiała szukać wolnego miejsca w szpitalu nawet kilkadziesiąt kilometrów od stolicy. - Kilka lat temu lekką ręką zamknięto oddział położniczy w szpitalu na Szaserów, w innych w salach budowano łazienki, aby spełnić unijne normy. Straciliśmy ok. 60 miejsc. I tylu brakuje z Warszawie - mówi prof. Mirosław Wielgoś, mazowiecki konsultant ds. położnictwa.

Porodówki są przepełnione we wszystkich dużych miastach. W Poznaniu, aby opanować chaos władze chciały stworzyć centrum koordynacji pracy porodówek, z infolinią o wolnych miejscach. Z planów nic nie wyszło.

Jeszcze cztery lata temu w Polsce rodziło się 345 tys. dzieci rocznie. Na matki czekało w szpitalach ponad 20 tys. miejsc. Ledwie wystarczało. Dziś rodzi się o prawie 25 tys. maluchów więcej, a jest 2 tys. łóżek mniej. Młodzi rodzice zamiast spokojnie przygotowywać się do porodu na gwałt szukają miejsca w szpitalu, kwitnie korupcja i załatwienie miejsc na boku.

Co spowodowało zapaść na porodówkach? Zdaniem Elżbiety Wierzchowskiej, która koordynuje prace oddziałów położniczych w Warszawie jeszcze niedawno głównie rodziły kobiety w wieku 20-25 lat. To je GUS brał pod uwagę prognozując liczbę urodzeń. Nikt nie przewidział, że nagle zaczną rodzić trzydziestolatki.

Sytuacja na porodówkach się nie poprawi. Pierwsze pacjentki w trzech nowych stołecznych oddziałach przy Inflanckiej, Żelaznej i Madalińskiego urodzą najwcześniej za dwa lata. - Budowa tych oddziałów to pomyłka, bo problem jest palący. Trzeba uruchomić oddział położniczy przy Szaserów, a część łóżek z oddziałów ginekologicznych przekształcić na położnicze - radzi prof. Wielgoś. To rozwiązanie dla stolicy, a co z pozostałymi miastami?

Zdaniem prof. Wielgosia powinno jak najszybciej zareagować ministerstwo zdrowia, bo szpitale i władze miast sobie nie radzą.

Joanna Dargiewicz, Anita Karwowska
Metro, 2008-04-28

Inspiracje

Poród jest wydarzeniem intymnym.
Rodząca ma prawo domagać się, aby poród odbywał się w miejscu i w sposób gwarantujący poszanowanie jej godności oraz poczucia intymności. To samo tyczy się wszystkich badań i zabiegów. Każda kobieta powinna być pytana o zgodę na obecność przy badaniach i porodzie studentek położnictwa, studentów medycyny.

punkt 6. Dekalogu "Rodzenia po ludzku"


Sonda

Michel Odent podczas konferencji "Dokąd zmierzamy? - nowe spojrzenie na poród" mówił o tym, że jednym z podstawowych warunków, jakie należy zapewnić kobiecie rodzącej, jest poczucie bezpieczeństwa i intymności (mała liczba osób w sali porodowej, przygaszone światło etc.). Czy podczas Twojego porodu były spełnione powyższe warunki?

Tak, miejsce w którym rodziłam spełniało powyższe kryteria. - 30.3%
Przez część porodu miałam zapewnione wszystkie warunki, o których mówił M. Odent. - 19%
Miałam zapewnione powyższe warunki przez niewielką część porodu i w niewielkim zakresie. - 9.1%
Podczas mojego porodu powyższe warunki w ogóle nie zostały spełnione. - 41.6%

Liczba głosów: 231
Głosowanie zostało zakończone. na: 28 Kwi 2012 - 09:59