Tata chce rodzić z żoną, to płaci

Szpital przy Karowej wyłamał się i nie bierze już pieniędzy za osobną salę do porodu. Darmowe tam są także porody rodzinne. Niestety, większość warszawskich szpitali nadal za takie usługi każe sobie płacić. Ratusz chce, by zrezygnowały choć z części opłat"


W szpitalu przy Wołoskiej, Praskim, Międzyleskim, przy Czerniakowskiej trzeba zapłacić za obecność ojca przy porodzie. W Instytucie Matki i Dziecka za strój dla osoby towarzyszącej trzeba zapłacić 20 zł. Inne stołeczne lecznice takich opłat w cenniku nie mają, ale rodzice, którzy chcą rodzić razem, muszą zapłacić za salę jednoosobową, i kółko się zamyka. Żeby tato mógł być przy porodzie, musi zapłacić nawet 800-1000 zł .

Magda Kantorowicz-Kwietniak z Nowej Wsi k. Komorowa przyznaje, że poród rodzinny to duży wydatek. Pierwsze dziecko rodziła razem z mężem Maćkiem w szpitalu przy Żelaznej, zapłacili 800 zł. Drugie dziecko - w szpitalu w Pruszkowie - 400 zł. - W wyposażeniu obie sale nie różniły się - mówi Magda. - Ale w Pruszkowie położne nie wiedziały, jak sprawić, by poród był rzeczywiście wspólnym przeżyciem. Dla tatusia był fotel w kącie, miał na nim siedzieć, nie poproszono go, by dotknął główki, przeciął pępowinę - dodaje.

Magda twierdzi, że jeśli szpitale szczycą się, że można u nich "rodzić po ludzku", to obecność ojca przy porodzie powinna być darmowa. - W Pruszkowie na sale ogólne w ogóle nie wpuszczano ojców, na Żelaznej - pod warunkiem że inne mamy się zgodziły - dodaje.

Rodzinny poród w sali jednoosobowej od kilku dni nie jest płatny w szpitalu przy Karowej. Taka usługa do tej pory kosztowała 400 zł, bo traktowano ją - tak jak w innych szpitalach - jako ponadstandardową. W lutym urodziło tu 230 kobiet. - Zrezygnowaliśmy z opłaty, bo po modernizacji szpitala wszystkie porody odbywają się w jednoosobowych salach z łazienką i wszelkimi udogodnieniami, np. aneksem wypoczynkowym. Zatem, jeśli tylko ktoś chce, może rodzić razem z ojcem dziecka - mówi Alina Kuźmina ze szpitala przy Karowej.

Za darmo z mężem w osobnej sali można urodzić jeszcze m.in. w szpitalu na Solcu i na Madalińskiego.

Niestety, większość lecznic nie zamierza rezygnować z kasowania za sale jednoosobowe i porody rodzinne. Jerzy Sokołowski, dyrektor Szpitala Praskiego, twierdzi, że w budżecie nie są to duże kwoty. Osoba towarzysząca płaci w tym szpitalu 100 zł. Miesięcznie mają do ośmiu porodów rodzinnych. - Płacą ci, których stać - mówi Sokołowski. - To nie jest opłata za poród. Pieniądze pokrywają koszty fartucha, obuwia ochronnego i opieki nad tatą, bo faceci często mdleją.

Prof. Bogusław Chazan, dyrektor szpitala przy Madalińskiego, jest przeciwny opłatom za obecność rodzica. - Ojciec ma prawo, żeby być przy porodzie - mówi prof. Chazan. - Nie zwiększa to kosztów. Przeciwnie. Partner pomaga położnej. Uspokaja rodzącą, masuje jej plecy. Nie powinien za to ponosić wydatków. To tak jakbyśmy sprzedawali bilety do sali porodowej.

Opłatami na porodówkach zajął się warszawski ratusz. Poprosił dyrektorów szpitali o dane o tym, jaki procent w ich budżetach stanowią opłaty od pacjentek. Czeka do przyszłego tygodnia. Urzędnicy chcą zwrócić uwagę właśnie na wpływy za porody rodzinne, bo chcieliby je zlikwidować.

Do miasta należą m.in.: Szpital Bielański, na Solcu, przy Żelaznej, Madalińskiego czy przy Inflanckiej. Elżbieta Wierzchowska, dyrektor miejskiego Biura Polityki Zdrowotnej, przyznaje, że opłaty na porodówkach to trudny temat. Wie, że Ministerstwo Zdrowia uznaje je za nielegalne. - Narodowy Fundusz Zdrowia nie określił, za co pacjentka ma płacić, a co ma mieć za darmo, a dla szpitali liczą się każde pieniądze - mówi Wierzchowska. - Gdy okaże się, że opłaty za porody rodzinne stanowią niewielkie kwoty, będę sugerowała dyrektorom szpitali, żeby z nich zrezygnowały - zapowiada Wierzchowska. - Nie mogę im niczego narzucić, bo to są samodzielne jednostki.

Fundacja Rodzić po Ludzku krytykuje komercjalizację usług na warszawskich porodówkach. Trzeba na nich płacić nie tylko za obecność bliskiej osoby, ale także za salę jednoosobową, indywidualną położną czy znieczulenie zewnątrzoponowe. W innych miastach Polski takie usługi kobiety mają za darmo. Nie traktuje się ich jak luksus. Największy sprzeciw budzą opłaty za obecność ojca przy narodzinach. - Przez nie kobiety nie mogą korzystać z opieki bliskiej osoby, co gwarantuje im Karta praw pacjenta. Można to również interpretować jako naruszenie dobra osobistego pacjentki - podkreśla Anna Otffinowska, prezes fundacji Rodzić po Ludzku. - Ograniczenie dostępu osoby bliskiej może wystąpić tylko w wypadkach szczególnych np. przy zagrożeniu epidemicznym.

 

Agnieszka Pochrzęst
Gazeta Wyborcza, 2007-03-19

Inspiracje

Medykalizacja to proces, w wyniku którego naturalne zdarzenia wpisane w życie każdego człowieka traktowane są jako problemy medyczne, wymagające medycznej diagnozy i kontroli, z położeniem nacisku na ryzyko, patologie i leczenie.

Marsden Wagner, 1994


Sonda

Michel Odent podczas konferencji "Dokąd zmierzamy? - nowe spojrzenie na poród" mówił o tym, że jednym z podstawowych warunków, jakie należy zapewnić kobiecie rodzącej, jest poczucie bezpieczeństwa i intymności (mała liczba osób w sali porodowej, przygaszone światło etc.). Czy podczas Twojego porodu były spełnione powyższe warunki?

Tak, miejsce w którym rodziłam spełniało powyższe kryteria. - 30.3%
Przez część porodu miałam zapewnione wszystkie warunki, o których mówił M. Odent. - 19%
Miałam zapewnione powyższe warunki przez niewielką część porodu i w niewielkim zakresie. - 9.1%
Podczas mojego porodu powyższe warunki w ogóle nie zostały spełnione. - 41.6%

Liczba głosów: 231
Głosowanie zostało zakończone. na: 28 Kwi 2012 - 09:59