Rzecznik odpowiedzialności zawodowej przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Krakowie umorzył postępowanie w sprawie ujawnienia tajemnicy przez prof. Ryszarda Porębę. Zdaniem rzecznika, ujawniając dane pacjentek burmistrzowi Lędzin, profesor działał w ich interesie.
Taki jest finał konfliktu, o którym pisaliśmy jesienią zeszłego roku. Przypomnijmy: prof. Poręba, kierownik Kliniki Ginekologii w Szpitalu Wojewódzkim w Tychach, a niegdyś wielki sympatyk Izby Porodowej w Lędzinach nagle uznał, że należy ją zamknąć, bo jej pacjentkom grozi niebezpieczeństwo. Dowodem w tej sprawie miały być przypadki 11 kobiet, które z Lędzin trafiły właśnie do szpitala w Tychach. Skierowały je tam położne z Izby Porodowej z obawy przed ryzykiem powikłań.
Według prof. Poręby położne zrobiły to zbyt późno, a to odbiło się na dzieciach: urodziły się niedotlenione. Z listą zawierającą m.in. dane matek oraz daty i opis przebiegu porodów przyjechał do burmistrza Lędzin, by przekonać go, że izbę powinien zamknąć.
Opinia prof. Anity Olejek, wojewódzkiego konsultanta w dziedzinie położnictwa, była jednak odmienna: - Wszystkie dzieci miały po 9 i 10 punktów w skali Apgar. Gdy poród się komplikuje, a noworodek jest niedotleniony, nigdy nie ma tak dobrego wyniku - mówiła "Gazecie".
Na tym sprawa się nie skończyła. Dr Stefan Kopocz, rzecznik odpowiedzialności zawodowej przy Śląskiej Izbie Lekarskiej, uznał, że prof. Poręba nie miał prawa przedstawiać danych pacjentek burmistrzowi, skoro ten nie jest lekarzem. - To złamanie tajemnicy lekarskiej - stwierdził Kopocz.
Prof. Poręba zapewniał, że jest w tej sprawie niewinny. Wezwany do rzecznika, który miał mu oficjalnie postawić zarzut ujawnienia tajemnicy lekarskiej, nie pojawił się jednak w izbie. Zamiast tego zwrócił się do rzecznika odpowiedzialności zawodowej przy Naczelnej Izbie Lekarskiej o wyłączenie Kopocza. Prof. Poręba zarzucił mu stronniczość.
Rzecznik przy NIL podzielił to stanowisko i skierował sprawę do rzecznika odpowiedzialności zawodowej przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Krakowie. Ten zaś kilka tygodni temu umorzył sprawę. Próbowaliśmy zapytać o powody, ale w biurze rzecznika odmówiono nam informacji.
- Rzecznik uznał, że nasza skarga była bezzasadna, ponieważ prof. Poręba, ujawniając dane pacjentek, działał w ich interesie. Według niego przeżycia rodzących w izbie były tak traumatyczne, że profesor musiał tak postąpić - mówi dr Małgorzata Uzarek, wicedyrektorka Miejskiego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Lędzinach.
- To oburzające - uważa Anna Otffinowska kierująca Fundacją Rodzić po Ludzku. - Po pierwsze, ujawnienie nie-lekarzom danych swoich pacjentek trudno nazwać inaczej niż złamaniem tajemnicy lekarskiej. Po drugie, w akcji "Rodzić po ludzku" izba dwa razy zajmowała miejsca w czołówce, a matki nadały położnym z Lędzin tytuł aniołów. Jak tu mówić o jakiejś traumie?
MZOZ w Lędzinach nie składa broni. Złożył zażalenie na decyzję rzecznika z Krakowa. - Nie twierdzę, że nie popełniliśmy jakichś błędów. Ale uzasadnienie decyzji o umorzeniu postępowania jest dla nas krzywdzące. Choć izba już nie istnieje, bo nie otrzymała z NFZ-etu kontraktu, będziemy walczyć o dobre imię położnych, które przez tyle lat tam pracowały - mówi Uzarek.
Judyta Watoła, Gazeta Wyborcza Katowice, 2009-04-08
Prototypem osoby, przy której czujemy się bezpiecznie, jest matka. I położna powinna mieć w sobie coś z matki.
Michel Odent