Druga toruńska porodówka powstanie w Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym. Widmo konkurencji nie podoba się dotychczasowemu monopoliście - lecznicy na Bielanach.
Zielone światło dla porodówki w Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym dał sejmik województwa, który w poniedziałek przyjął w tej sprawie uchwałę. - Już trzy lata temu rada ordynatorów i związki zawodowe podjęły pewne ustalenia co do przyszłości lecznicy - mówi dr Roman Stankiewicz, wicedyrektor Szpitala Dziecięcego ds. lecznictwa. - Oddział położniczy jak najbardziej wpisuje się w naszą wizję rozwoju. Chcemy stworzyć kompleksowe centrum opieki nad matką i dzieckiem.
Na nowej porodówce mają być 22 łóżka. Oznacza to, że w Dziecięcym odbierano by 800-1200 porodów rocznie. Oprócz sal porodowych i położniczych powstanie poradnia badań prenatalnych. To oznacza, że Szpital Dziecięcy zyska nowy profil, co poprawi jego pozycję w regionie. - W Kujawsko-Pomorskiem są dwa dziecięce szpitale wojewódzkie: nasz i bydgoski - tłumaczy dr Stankiewicz. - One nie powinny prowadzić identycznej działalności, bo nie ma sensu utrzymywanie dwóch identycznych placówek. Bydgoszcz nie ma planu rozbudowy swojej lecznicy, Toruń tak. Dlatego należy z tego skorzystać.
Oddział położniczy w Szpitalu Dziecięcym ma wystartować w 2009 r. Najpierw - w 2007 r. - trzeba zbudować budynki, do których przeniosą się chirurgia i laryngologia. Następnie - w 2008 r. - zwolnione przez nie miejsce w obecnym gmachu lecznicy zostanie zaadaptowane na potrzeby porodówki. Szefostwo szpitala szacuje koszt przedsięwzięcia na około
3 mln zł. Pieniądze na ten cel popłyną z tzw. kontraktu wojewódzkiego. Dr Stankiewicz liczy, że oddział, który powstanie w Dziecięcym, będzie oddziałem klinicznym, co oznaczałoby ogromny prestiż dla lecznicy.
Widmo konkurencji nie bardzo podoba się Wojewódzkiemu Szpitalowi Zespolonemu, który dotąd ma monopol na przyjmowanie porodów. Rocznie na świat przychodzi tu ok. 3 tys. dzieci. - W zeszłym roku zrezygnowałem z 20 łóżek na oddziale położniczym, żeby rozładować tłok i poprawić komfort rodzących - mówi Andrzej Wiśnicki, dyrektor lecznicy na Bielanach. - Trwa właśnie gruntowna modernizacja porodówki, która pochłonie 3 mln zł. Otwieranie nowego oddziału oznacza, że te pieniądze są wyrzucane w błoto. Poza tym Narodowy Fundusz Zdrowia najpewniej nie da dodatkowych pieniędzy na porodówkę w Dziecięcym, tylko podzieli na dwa tę kwotę, którą teraz dostajemy my. A jeśli potencjał dzieli się na pół, to zawsze oznacza osłabienie.
- Oczywiście, że Bielany się bronią, bo konkurencja oznacza, że odejdzie od nich część pacjentek - mówi dr Stankiewicz. - Trzeba sobie jednak postawić pytanie, jakie cele stawia sobie Szpital Wojewódzki. Moim zdaniem powinna być to placówka wysokospecjalistyczna, idąca na przykład w kardiologię interwencyjną, neurochirurgię, urologię - dziedziny, których w Toruniu nie ma.
- Właśnie dlatego, że jesteśmy szpitalem wieloprofilowym, możemy zapewnić matce i dziecku pomoc różnych specjalistów - ripostuje Wiśnicki.
Problemu w istnieniu dwóch porodówek nie widzi natomiast Waldemar Achramowicz, marszałek województwa. To właśnie jemu podlegają oba szpitale. - Toruń potrzebuje drugiego oddziału położniczego - mówi. - Na porodówce w Dziecięcym będą 22 łóżka, więc jak taki oddział może zagrozić Bielanom, gdzie jest ich 200? Poza tym nowa porodówka ma przyjmować głównie porody trudne, a zatem będzie miała inny profil.
Do takich zadań Szpital Dziecięcy predestynuje cieszący się bardzo dobrą sławą oddział intensywnej terapii i patologii noworodka. Maluchy, które tuż po urodzeniu mają kłopoty ze zdrowiem, nie musiałyby być transportowane, by uzyskać niezbędną pomoc, a matka nie byłaby narażona na stres rozłąki tuż po porodzie.
Natalia Waloch
Gazeta Wyborcza, 2006-08-30
Zastanawiające jest, jak bardzo nasze społeczeństwo jest krytyczne wobec kobiet, które palą, piją alkohol czy używają narkotyków w ciąży, jednocześnie całkowicie akceptując fakt podawania im w trakcie porodu silnych narkotyków i kompletnie nie myśląc o wpływie, jaki mogą mieć na dziecko.
Beverly A.L. Beech, 2004