Ratusz nie ma zamiaru zdyscyplinować szpitala Świętej Trójcy. Wiceprezydent Piotr Kubera potwierdza, że opłaty za możliwość towarzyszenia żonie czy córce na sali porodowej będą w dalszym ciągu pobierane. "
Przypomnijmy: obowiązują one od września, weszły w życie razem z katalogiem świadczeń komercyjnych polecanych ludziom, którzy nie chcą czekać na operację w długich kolejkach i których stać na opłacenie usług na chirurgii, ortopedii czy położnictwie. Np. na tym ostatnim, najchętniej wybieranym przez młode mamy z regionu, dodatkowe świadczenie ponadstandardowe, za jakie została uznana indywidualna opieka wybranej położnej podczas porodu, kosztuje 700 lub 1 tys. zł. W skład usługi wchodzi ponadto m.in. osobista opieka tej położnej do dwóch godzin po porodzie. Kolejne ewentualne opłaty to 250 zł (opieka nad mamą i noworodkiem do pierwszych 12 godzin) oraz 230 zł (opieka przez następne pół doby).
Uwaga: taka działalność komercyjna ma się odbywać obok normalnej pracy szpitala i nie zakłócać tradycyjnej działalności na rzecz NFZ, także na położnictwie. Z tej drugiej pacjenci mogą korzystać - jak dotąd - za darmo.
Poza jednym wyjątkiem: i w przypadku pacjentek "komercyjnych", i "niekomercyjnych" trzeba zapłacić za towarzystwo osoby bliskiej na sali porodowej. - To 50 lub 80 zł zależnie od tego, czy mąż, czy siostra uczestniczyli w zajęciach szkoły rodzenia - donosiliśmy we wczorajszej "Gazecie".
Fartuch nie jest taki drogi
Właścicielem Płockiego Zakładu Opieki Zdrowotnej, spółki z o.o., do której należy szpital Świętej Trójcy, jest gmina Płock.
Wiceprezydent Kubera tłumaczy: - Te opłaty nie są wcale wymysłem naszego miasta czy szpitala. Obowiązują już np. w Warszawie, są aż w 13 publicznych stołecznych szpitalach, jeden z nich za poród rodzinny życzy sobie 400, a drugi 200 zł. U nas więc i tak jest taniej. Nie możemy zapominać o pewnych kosztach ponoszonych przez szpital. Względy epidemiologiczne wymagają np., aby mąż miał fartuch, powinien być też odpowiednio przeszkolony. I stąd właśnie wzięło się to nasze 50 zł.
Piotr Kubera nie ukrywa, że opłaty będą w dalszym ciągu pobierane. - Na razie nie ma żadnej wykładni sądu, rzecznika praw obywatelskich czy ministra zdrowia w tej sprawie - dodaje. - Dopiero gdy taka się pojawi, będziemy się zastanawiać co dalej. W każdym razie w ogóle, nawet mimo opłat, nie zmniejszyła się liczba kobiet, które chcą rodzić przy Kościuszki, nie spotkaliśmy się też z żadnymi zarzutami.
Słowami Kubery jest zdziwiona Anna Otffinowska, prezes fundacji Rodzić po Ludzku.
- Porównywanie się ze szpitalami warszawskimi jest nie na miejscu - mówi. - Bo one najzwyczajniej w świecie łamią prawo. Każdy człowiek powinien liczyć na możliwość opieki przez osobę najbliższą, nie można za to wyciągać pieniędzy. To jedna z najważniejszych zasad akcji "Rodzić po ludzku". Czyżby szpital Świętej Trójcy i urząd miasta uważały, że w większym towarzystwie kpina z prawa jest dozwolona? Może myślą zgodnie z zasadą "Jeśli wszyscy kradną, to ja też mogę"? Mamy w naszym kraju jakąś kompletną degrengoladę, ale nie możemy się jej poddawać wszyscy.
Anna Otffinowska nie zgadza się, że zagwarantowanie komuś fartucha to jakiś ogromny koszt.
- Góra parę złotych - oblicza. - Względy epidemiologiczne? Nie oszukujmy się. Jeśli osoba towarzysząca nie przyjdzie umorusana, tylko schludnie ubrana, to i tak nie stanowi zagrożenia dla maleństwa. Groźniejsze są bakterie wewnątrzszpitalne. Przeszkolenie? A do czego ono potrzebne? Mąż nie bierze aktywnego udziału w porodzie, on tylko towarzyszy najbliższej sobie osobie. Do tego nie potrzeba żadnego szkolenia.
Prawa nie są dodatkiem do właściwej opieki
Na tym nie koniec. Jak wczoraj sprawdziliśmy, rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski zajmował już w tej sprawie stanowisko. Powołując się na "listy obywateli, doniesienia środków masowego przekazu oraz raporty fundacji Rodzić po Ludzku", niedawno podzielił się swoim niepokojem z ministrem zdrowia. Napisał, że szpitale nie przestrzegają "praw pacjentek korzystających ze świadczeń zdrowotnych w związku z porodem. Naruszenie praw kobiet rodzących potwierdziły również wizytacje pracowników Biura RPO w wybranych szpitalach".
Janusz Kochanowski nie ma wątpliwości, że w Polsce naruszenie "równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych" objawia się szczególnie pobieraniem dodatkowych opłat za tzw. usługi ponadstandardowe. Według Kochanowskiego do najczęstszych należą opłaty za "osobną salę do porodu, jednoosobowy pokój po porodzie, indywidualną opiekę lekarza, położnej lub pielęgniarki podczas porodu, cesarskiego cięcia oraz po porodzie, poród rodzinny, znieczulenie zewnątrzoponowe".
Zdaniem rzecznika "w polskiej opiece okołoporodowej dominuje paternalistyczny stosunek personelu medycznego do kobiety rodzącej, a prawa pacjenta postrzegane są wciąż jako dodatek do właściwej opieki". Kochanowski sam komentuje, że "to nie do przyjęcia" i jako prowadzące do patologii "budzić musi stanowczy sprzeciw".
Podsumowuje: pobieranie opłat nie znajduje oparcia w obowiązującym prawie i stanowi niedopuszczalną praktykę. Co więcej, "przyjmowanie od osób ubezpieczonych opłat za świadczenia ustawowo należne im bez opłat stanowi czyn karalny - wykroczenie podlegające karze grzywny. (...) Sprawa wymaga zatem pilnego rozwiązania i uporządkowania, tak aby poród odbywał się w interesie zdrowotnym kobiety i noworodka, a nie w interesie finansowym szpitala i pracowników medycznych. Niezbędne są również nowoczesne, powszechnie obowiązujące standardy opieki okołoporodowej, które ustalą odrębny (szczególny) status kobiety rodzącej w systemie opieki zdrowotnej, a także będą respektować zagwarantowane ustawowo prawa pacjenta oraz umożliwią walkę z rutyną i przestarzałymi praktykami".
Arkadiusz Adamkowski
Gazeta Wyborcza, Płock, 2007-10-01
Poród to wydarzenie rodzinne. Kobieta ma prawo do tego, by towarzyszył jej ktoś bliski. Może to być mąż lub partner życiowy, matka, siostra lub inna osoba, wspierająca rodzącą i dająca jej poczucie bezpieczeństwa. Szpital nie może w tej kwestii stawiać ograniczeń formalnych i finansowych.
punkt 7. Dekalogu "Rodzenia po ludzku"