Kontrowersje wokół Planu Porodu

Mimo, że od wejścia w życie Rozporządzenia Ministra Zdrowia, określającego procedury postępowania w opiece nad kobietą i dzieckiem podczas ciąży fizjologicznej, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem minęło 3 lata, propozycja ustalania z kobietą (pacjentką) planu jej porodu wciąż wzbudza emocje i kontrowersje wśród znacznej części personelu medycznego. Na szczęście czas robi swoje, dając możliwość spokojnego podejścia do nowości zaproponowanej przez Ministerstwo Zdrowia i przemyślenia wszystkiego, co się z nią wiąże. Dziś więc można już spotkać położne czy lekarzy, którzy rozumieją czym jest Plan Porodu, widzą jego przydatność zarówno dla kobiety jak i osób opiekujących się nią w trakcie porodu i pierwszych godzin po narodzinach dziecka. 

Cud, miód i orzeszki

Na Facebooku Fundacji Rodzić po Ludzku można przeczytać posty od kobiet, w których opisują one swoje pozytywne doświadczenia ze współpracy z personelem medycznym wokół Planu Porodu:

"Położna, która przyjmowała mnie na oddział, była zdziwiona, ze nie mam planu porodu i wydrukowała mi z waszej strony taki szablon do wypełnienia. Osoby asystujące przy moim porodzie zapoznały się z treścią tego planu, bo wiedziały jakie są moje oczekiwania a w trakcie jeszcze się upewniały czy nie zmieniłam zdania. Rodziłam rok temu w szpitalu w Tucholi."

Lub:

"Później w szpitalu sami mnie pytali czy mam plan i trzymali się go w trakcie porodu (jedynie podano mi wenflon, a na planie było, że nie chcę, ale akcja porodowa była słaba, może dlatego). W każdym razie wszystko było zgodnie z planem: mogłam jeść, pić, chodzić, był przy mnie mąż i dano mi TENS. Korzystałam z piłki, mogłam korzystać z prysznica, nikt mnie nie nacinał. Krzyczałam do woli. Córeczka była kangurowana, mąż był przy niej cały czas przy ważeniu i mierzeniu. Cud, miód i orzeszki, więc serdecznie pozdrawiam z Opola.

Takie relacje -a można znaleźć ich więcej na rozmaitych forach dla kobiet - świadczą, że idea Planu Porodu staje się zrozumiała i bliska dla pewniej części położnych i lekarzy.

Czym jest Plan Porodu?

Najkrócej mówiąc, jest to sporządzony przez ciężarną dokument, odzwierciedlający jej życzenia i oczekiwania co do porodu. Taki Plan powinien powstać kiedy kobieta jest jeszcze w ciąży, we współpracy z osobą prowadzącą ciążę (w Polsce będzie to prawie zawsze lekarz). Życie jednak pokazuje, że kobiety raczej same swój Plan Porodu konstruują. Według Rozporządzenia, powinien być on dołączony do dokumentacji, a osoby z personelu uczestniczące w porodzie powinny się z nim zapoznać. Idealnie by było, gdyby znalazł się czas na omówienie z kobietą jego poszczególnych jego punktów. 

Kobieta szykująca się do porodu może dziś z łatwością znaleźć w Internecie przykładowe Plany, które są dla niej podpowiedzią i inspiracją. Może z nich wybrać punkty, które wydają się jej najważniejsze lub też powielić zaproponowany Plan Porodu w całości. 

W czym Plan Porodu może pomóc kobiecie?

Za Planem Porodu przemawia wiele argumentów. 

Po pierwsze mobilizuje ciężarną do zastanowienia się, jakie są jej preferencje i życzenia odnośnie porodu. Być może do tej pory w ogóle o tym nie myślała, a swoje wątpliwości kwitowała krótkim „jakoś to będzie”. Gdy zaczyna przeglądać różne Plany dostępne na stronach internetowych i próbuje odpowiadać na zawarte tam pytania, rodzi się w niej chęć dowiedzenia się czegoś więcej na temat porodu i ewentualnych procedur z którymi może się spotkać w szpitalu. Być może zacznie szperać w różnych źródłach, aby dowiedzieć się co to jest epizjotomia, dlaczego ważne jest aby dziecko było z mamą zaraz po porodzie i kim jest doula. Niewątpliwie więc wypełnianie Planu Porodu powoduje wzrost wiedzy i lepsze przygotowanie do porodu.

Po drugie, kobieta zaczyna rozumieć, że poród może przebiegać według całkiem różnych scenariuszy, a ona może mieć na to wpływ! Może WYBIERAĆ, tak jak w innych sferach swojego życia, często o niebo mniej istotnych niż wydanie na świat nowego człowieka. Jeśli przedtem myślała, że poród „załatwi” za nią personel medyczny i że musi przystać na wszystko co się z nią i jej dzieckiem wydarzy w szpitalu, to możliwość stworzenia własnego scenariusza porodu da jej poczucie sprawczości, decyzyjności i kompetencji.

Po trzecie omówienie stworzonego przez kobietę Planu Porodu z położną lub lekarzem da obu stronom okazję zbudowania bardziej partnerskiej relacji oraz możliwość lepszego wzajemnego poznania. Rozmowa na temat Planu jest kluczowa – po zapoznaniu się z nim położna lub lekarz mogą (a właściwie powinni!) uadekwatnić oczekiwania kobiety, uprzedzić ją, w jakich sytuacjach pewne punkty Planu nie będą mogły być zrealizowane. Mogą wspólnie ustalić plan alternatywny, gdyby coś poszło nie tak. Kobieta, zawczasu o tym uprzedzona, łatwiej przyjmie odstępstwa od swojego Planu i nie będzie czuła się sfrustrowana.

Można by rzec – same zalety! Położna lub lekarz będą mieli do czynienia z rodzącą lepiej do porodu przygotowaną, bardziej kompetentną, mniej zalęknioną. I na dodatek będą z nią w bardziej osobistej relacji, co bezpośrednio przełoży się na lepszą, wzajemną współpracę.

Czemu więc słychać tyle głosów sprzeciwu wobec Planu Porodu?

Jako pierwsze, ale nie najważniejsze, przychodzi do głowy, że może mamy do czynienia z niefortunną, mylącą nazwą. Słowo „plan” może się niektórym kojarzyć ze ściśle zaplanowanymi czynnościami od których trudno jest odstąpić, a przecież poród jest doświadczeniem dynamicznym i całkiem łatwo jest wyjść poza sztywno zakreślone ramy. Tak więc zmiana nazwy na np.: Preferencje Porodowe” lub „Marzenia Porodowe” rodziłaby być może mniej nieporozumień? 

Pewnie tak, jeśli nazwa stanowiłaby jedyną przeszkodę. Sądzę jednak, że przyczyny tej niechęci tkwią głębiej, są słyszalnym echem „totalitarnego położnictwa” które, mimo upływu lat i tytanicznej pracy kobiet na rzecz zmiany, wciąż trzyma się mocno. Jedną z jego zasad jest ścisłe przestrzeganie szpitalnej hierarchii, w której każdy „zna swoje miejsce”. Stąd bierze się u lekarzy uporczywe nazywanie położnych z wyższym wykształceniem „personelem średnim” lub „siostrami” i przekonanie, że pacjentka, po przekroczeniu progu szpitala jest jego własnością, bez prawa głosu i decyzji we własnej sprawie. 

Plan Porodu staje na drodze zasadom „totalitarnego położnictwa” nadając kobiecie podmiotowość i dopuszczając do stworzenia partnerskiej relacji z personelem. Określając osobiste preferencje, komunikując własne zdanie, kobieta wychodzi z roli, w której obsadzono ją kilkadziesiąt lat temu. Ta zmiana roli, zignorowanie zasady hierarchiczności może budzić lęk, agresję i poczucie utraty autorytetu u osób, które nie są przygotowane i gotowe do tego rodzaju zmian. 

Wśród przeciwników (lub jak kto woli sceptyków) Planu Porodu pojawiają się różne argumenty, żaden jednak nie odnosi się do tego, co powyżej zostało napisane. Wytaczane są argumenty z pozoru bardziej racjonalne. Pisze Internautka:

Napisałam pismo do Dyrektora szpitala w którym chciałam rodzić z zapytaniem czy szanują plan porodu i czy standardy opieki okołoporodowej nie są im obce. W odpowiedzi przeczytałam, że szpital nie ma personelu i środków by pełni te standardy wypełniać. Dodatkowo poród jest nieprzewidywalny i plan porodu jest niezasadny.

Często podnoszony jest argument ekonomiczny choć większość „marzeń” z Planów Porodu jakie czytałam nie wymaga żadnych nakładów finansowych. No bo czy obecność bliskiej osoby kosztuje szpital? Czy położenie dziecka na piersi mamy po porodzie jest droższe niż zabranie go od razu do mierzenia i ważenia? Czy picie (własnych napojów!) zrujnuje szpital? Czy ochrona krocza jest bardziej kosztowna niż jego nacięcie? 

Zewsząd jednak podnoszą się głosy że szpitali nie stać na wdrożenie standardów. Ale czy ktoś widział jakiekolwiek wiarygodne wyliczenie kosztów, jakie ich wprowadzenie wygenerowało?

Owszem, szpital może nie mieć np. osobnej sali do porodu i nie stworzy jej na życzenie rodzącej. Ale personel może, właśnie dzięki temu, że kobieta wyraziła takie życzenie w Planie Porodu, uadekwatnić je.  

Kolejny, często używany argument to „nieprzewidywalność porodu”. Przytaczanie go, jest mówiąc szczerze, trochę ciosem poniżej pasa. W jednej chwili pokazuje kobiecie, że cały wysiłek, jaki włożyła w opracowanie Planu Porodu był tylko jej fanaberią i mrzonką. Tak naprawdę nie będzie miała na nic wpływu, a nad tą „nieprzewidywalnością” jest w stanie zapanować tylko personel. Tym samym odbiera się jej poczucie własnej sprawczości i straszy tym, co może się wydarzyć  – wszystko po to, aby wróciła do roli potulnej pacjentki bez wymagań. Myślę, że ci którzy używają tego argumentu wiedzą dobrze, że jest on „na wyrost”.  Oczywiście, porody mają różny przebieg, czasami zdarzają się nietypowe lub nawet groźne sytuacje. Wtedy trzeba działać według innego planu. Ale nie dzieje się to codziennie. Na taki przebieg wypadków można przygotować w spokojnej rozmowie kobietę, przygotować ją na alternatywne scenariusze. Na pewno będzie spokojniejsza, nawet jeśli przebieg porodu mocno odbiegł od jej marzeń. Będzie wiedziała, że stało się to w imię wyższej konieczności. 

W podsumowaniu chcę zacytować pewną internautkę, której zdanie w stu procentach oddaje ideę jaka przyświecała twórcom zapisu o Planie Porodu:

Uważam możliwość spisania planu porodu za ogromny krok w stronę rodzenia "po ludzku".

Ten, kto przez „po ludzku” rozumie poszanowanie godności, respektowanie praw i szacunek dla innego człowieka na pewno się z tym zdaniem zgodzi.

 

Anna Otffinowska

Członkini Rady Fundacji Rodzić po Ludzku


 

 Projekt realizowany w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG

banerEOG

 

 

 

sasakawa copy

sasakawa copy

jeden procent

konferencje2016.jpg

kobiety mowia www

zorganizuj pokaz filmu zielony

baza porodowek

sasakawa copy

raporty red

iconka zamow publikacje

iconka lektury obowiazkowe