Lekarze się boją. Często wolą zrobić cesarkę, nawet jeśli nie jest to bezwzględnie konieczne [FAKTY I MITY O CESARSKIM CIĘCIU]

Lekarze się boją. Często wolą zrobić cesarkę, nawet jeśli nie jest to bezwzględnie konieczne [FAKTY I MITY O CESARSKIM CIĘCIU].

W Polsce cesarskim cięciem kończy się już niemal 40 proc. ciąż. Na te dane wpływa wiele czynników, nie tylko tych medycznych. Rosnący odsetek cesarek "na życzenie" to często efekt mitów, które nagromadziły się wokół operacji - że to prosty i lepszy dla dziecka zabieg, który chroni przed bólem i powikłaniami typowymi dla porodu fizjologicznego. O tym, jak jest naprawdę, rozmawiamy z ekspertami: dyrektorem Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie i konsultantem woj. świętokrzyskiego w zakresie położnictwa i ginekologii.

Liczba ciąż kończących się cesarskim cięciem rośnie systematycznie od końca lat 90. Według informacji zbieranych przez Instytut Matki i Dziecka w Warszawie, w 1999 roku w wyniku cesarki urodziło się 18,1 proc. dzieci; dwa lata temu odsetek ten wynosił już 39,8 proc. Dlaczego? Lekarze jednym tchem wymieniają głównie przyczyny medyczne: coraz więcej kobiet rodzi dzieci już po uprzednio wykonanym zabiegu cesarskiego cięcia (według zaleceń kobieta powinna wyrazić zgodę, jeśli chce urodzić kolejne dziecko drogami natury), rośnie też odsetek ciąż wysokiego ryzyka.

- Dzięki rozwojowi medycyny na świat przychodzą dzieci, które jeszcze kilka lat temu nie miałyby szans na przeżycie, i one też najczęściej rodzą się na drodze cięcia cesarskiego. Nie można również zapomnieć o rosnącej liczbie ciąż będących wynikiem zapłodnienia in vitro, które są bardzo często traktowane właśnie jako ciąże podwyższonego ryzyka i kończą się porodem na drodze operacyjnej - tłumaczy konsultant woj. świętokrzyskiego w zakresie ginekologii i położnictwa dr hab. Wojciech Rokita. Czytaj więcej...