Pamiętacie, jak wspólnie poszukiwaliśmy adwokata dla Pani Agnieszki? Wczoraj dzwonił do nas, znaleziony dzięki Wam, mecenas Wojciech Bielski z informacją, że wyrok się uprawomocnił, a ta sprawa zakończyła się na korzyść Pani Agnieszki.

W artykule poniżej przeczytacie całą, rzetelnie opisaną historię. A Wam i Wojciechowi Bielskiemu ‪- DZIĘKUJEMY!!!

 

SZPITAL NA WOJENNEJ ŚCIEŻCE

Szpital w Zduńskiej Woli nie ma dobrej prasy. Wszystko przez błędy, do jakich dochodziło na oddziale ginekologiczno-położniczym. W prokuraturze i sądach toczą się sprawy przeciw placówce i lekarzom. Są już pierwsze akty oskarżenia. I może właśnie dlatego, nie mając wiele do stracenia, szpital postanowił powiedzieć „stop” dalszemu szarganiu swojej opinii. Czy to była słuszna decyzja? I jak skończy się ten eksperyment?

Pod koniec marca w Sądzie Rejonowym w Zduńskiej Woli miała się odbyć pierwsza rozprawa, w której Szpital Powiatowy w Zduńskiej Woli oskarżył – jako oskarżyciel prywatny – jedną z pacjentek o pomówienie.

Chodzi o artykuł, jaki ukazał się w lutym na łamach „Dziennika Łódzkiego” pod tytułem: „Prokuratura sprawdza doniesienie o śmierci noworodka w szpitalu”. Autorka opisała sprawę narodzin martwego dziecka w zduńskowolskiej placówce pod koniec ubiegłego roku. „Akurat na ten dzień miałam wyznaczoną wizytę w poradni. Poszłam, zrobiono mi KTG i USG, usłyszałam, że jest bardzo słabe tętno dziecka. A chwilę później, że nie ma już szansy na uratowanie i mam urodzić martwy płód – opowiada ze łzami w oczach kobieta. – Nikt nie próbował ratować dziecka. Jestem przekonana, że gdyby od razu zareagowano, zrobiono cesarskie cięcie, to dziecko urodziłoby się żywe – uważa. Kobieta przeżyła koszmar. Zostawiono ją – jak opowiada – przez półtora dnia samą, bez opieki psychologicznej, a do tego na jej salę kładziono kobiety w ciąży” . Tyle „Dziennik Łódzki”. Sprawą porodu w Zduńskiej Woli – kolejnego już – zajęła się prokuratura. Ale szpital postanowił się bronić. Dlaczego? Czytaj więcej...